Poultrygeist: Noc kurczęcich trucheł (2006) - Recenzja


Fabuła: Kiedy dziewczyna Arbiego okazuje się lesbijką, decyduję się on rzucić studia i pracować w firmie American Chicken Bunker. Jednak budynek firmy został postawiony na Starożytnym Cmentarzu Indiańskim oraz na toksycznych odpadach. Jak zachowa się Arbie kiedy zmutowane toksyczne duchy Indian wstąpią w ubite kurczaki?

Opinia: Opis zabrzmiał absurdalnie? Ha! To rzućcie sobie okiem na film, jeśli macie odwagę, gdyż film ten zapisze się w mojej pamięci, jako jeden z najbardziej popieprzonych, chorych, spaczonych do szpiku kości produkcji, jakie mi przyszło obejrzeć. Nie koloryzuję ani nie wyolbrzymiam, bo to coś śmiało może konkurować z Martwicą mózgu. "Poultrygeist" to pełny czarnego jak smoła humoru komedio-horror... Czy może raczej powinienem napisać choryrror. Tak, powinien zdecydowanie powstać taki gatunek filmowy dedykowany głównie właśnie tego typu dziełom. Ale oprócz horroru i komedii, to twórcy z jakiegoś powodu postanowili dodać tam jeszcze kilka musicalowych wstawek, które akurat były nieco cringowe i przy tym zbędne. Ale ich na szczęście jest tylko kilka. Tak cała reszta filmu to chora jazda bez trzymanki, w której mamy całą masę scen przyprawiających o uczucie z kategorii "japi*****e, co jak za ku**a chore g**no ja właśnie oglądam". Aż pozwolę sobie przytoczyć jedną, byście poznali powagę sytuacji. No więc mamy w jednej takiej scenie typa, który... Postanowił zabawić się z porcją rosołową. No i gorzko tego pożałował, bo podczas robienia tego porcyjka ta ożyła i go gryzła po tym, na co ją tam nadziewał. W jaki sposób się jej ze swojego przyrządu pozbywa? A jedna babeczka, która przez większość filmu popyla z burką na głowie, pomogła mu z tym kurczakiem, wkładając mu kij od miotły w dupsko w taki sposób, że wyszedł mu przez wacława, eliminując przy tym krwiożercze truchło kurczaka. Możecie napisać, żebym poszedł się leczyć, bo mam coś z głową, ale to serio jest scena znajdująca się w tamtym filmie. A to to jest wierzchołek góry lodowej, bo jest tam znacznie, znacznie więcej tego typu sekwencji. Napewno mogę napisać, że czuję się spełniony pod kątem czarnego, absurdalnego do granic możliwości humoru. Jeśli oglądaliście Martwicę mózgu i podobała się wam, to polecam także zerknąć na Noc kurczęcich trucheł.

Moja ocena to 8❤️/10. Gdyby nie musical, to była by 9.

Karol D.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Oszukać przeznaczenie: Więzy krwi (2025) - Recenzja