Złe ziółko (2006) - Recenzja
Fabuła: Nawiedzone bongo odbiera duszę osobom, które go używają. Opinia: No dobra, po obejrzeniu tego filmu mogę powiedzieć, że w życiu widziałem już prawie wszystko xD. Mamy film, w którym dostajemy nawiedzone jakąś klątwą voodoo bongo, które sprawią, że po ujaraniu się z niego dusza użytkownika zostaje wessana i wewnątrz tego bondżosa rozgrywa się dodatkowa scenka z jakimiś gołymi babami w tle, w której delikwent zostaje zdekapitowany... O japierdziele, nie odzobaczę tego filmu prędko. Jego wykonanie jest turbo kiczowate i tandetne, że aż może albo rozbawić albo zażenować. Zależy, kto jakie ma poczucie humoru. A propo humoru, to jest jedna scena, która sprawiła, że parsknąłem ze śmiechu. Mianowicie bohaterów odwiedza ojciec jednego z nich i życia w nich garścią epitetów, jakimi to la**ociągami nie są, po czym po chwili przedstawia im swoją świeżo upieczoną żonę, zapowiadając ją w taki sposób, jak by tam miała wejść zaraz jakaś hot 30 i jeszcze się nawet adekwat...