Bone Tomahawk (2015) - Recenzja
Fabuła: Czterech mężczyzn wyrusza na ratunek grupie jeńców porwanych przez prymitywny lud kanibali. Opinia: W dzisiejszej recenzji mam dla was poraz kolejny coś mocniejszego. Film ten jest połączeniem całkiem dobrego westernu z horrorem a'la "Droga bez powrotu". Ba, nawet i taki tytuł mogła by ta produkcja nosić, gdyż grupa mężczyzn wyrusza w drogę, aby ocalić porwanych przez kanibali ludzi, w tym żonę naszego głównego bohatera granego przez Patricka Wilsona, który pomimo niesprawnej nogi jest zdeterminowany, aby ją odnaleźć. Pierwsza połowa filmu, to jest właśnie pełnokrwisty western, z którego klimat dzikiego zachodu aż się wylewa z ekranu. A natomiast większa część seansu, to podróż naszych bohaterów do miejsca wskazanego przez profesora, w którym mieszkają troglodyci. No i po ponad 40 minutach obserwowania, jak oni odbywają tą podróż to już zaczęło lekko nużyć, bo lezą tam, noclegują pod gołym niebem, potem znowu człapią, a to tamten ma jeszcze nogę chorą...