Martwi przed świtem (2025) - Recenzja
Fabuła: Tajemniczy pisarz zaprasza grupę młodych aktorów do pracy nad adaptacją swojego scenariusza. Jednak próby w odciętej od świata posiadłości szybko zamieniają się w koszmar – uczestnicy zaczynają ginąć jeden po drugim, a granica między fikcją a rzeczywistością staje się coraz bardziej nieuchwytna. Pozostaje tylko jedno pytanie: kto – lub co – stoi za morderstwami? Opinia: W dzisiejszej recenzji kilka słów o jednym z nowszych polskich horrorów, który jest uważany za najkrwawszy, jaki dotychczas u nas powstał. No... Jeśli ten tryskający soczek z buraków z przeciwnej szyji, czy z odciętej ręki nazywamy krwią, to tak, film jest faktycznie niezwykle krwawy, jak na polskie standardy kina grozy. No a sama produkcja może i posiada gostka w groteskowej masce, który co chwilę kogoś sieka, posiada imponujące choreografie taneczne, jak i posiada dziwacznego typa, który co pół minuty bierze bucha z e-papierosa, a całość jest utrzymana w dość kameralnym tonie, gdyż niemalże ca...