Kolor z przestworzy (2019) - Recenzja
Fabuła: Na terenie należącym do rodziny amerykańskich rolników Gardnerów, spada tajemniczy meteoryt mający niezwykłe właściwości fizyczne. Po jakimś czasie meteoryt kurczy się i zanika, a wkrótce po tym zaczynają się mutacje roślin w okolicach miejsca upadku – owoce rodzą się niejadalne, a rośliny przybierają dziwne kształty i kolory. Nieznana choroba zaczyna porażać krowy, konie i inne zwierzęta, a następnie ludzi. Opinia: W dzisiejszej recenzji takie oto dziwaczne coś z Nocolasem Cagem w roli głównej. Film opowiada historię rodziny, która zamieszkuje leśną głuszę i hodują przy tym ziemię oraz alpaki. Pewnego wieczoru na ich teren spada tajemniczy meteoryt, który zaczyna zmieniać życie Gardnerów w poschizowany koszmar, oddziałowując nie tylko na ich uprawy, zwierzęta, ale także na ich psychikę. Nie powiem, ciekawy film mi się wylosował, który wnosi nieco świeżości do gatunku, mimo że momentami ciężko się to ogląda, bo od nadmiaru różowego koloru można oczopląsu dostać...