American Horror Story: 13 (2026) - recenzja odcinków 7-8
Opinia: Kolejne dwa odcinki naszego serialu zostały już udostępnione i można przypuszczać, że twórcy specjalnie nieco zwolnili, stąd ograniczyli się z trzech wydawanych odcinków do dwóch, by zakończyć sezon chwilę przed Halloween. I fajnie. A przechodząc do tychże odcinków, no to w epizodzie siódmym mamy starcie seryjnych morderców poprowadzonych przez demonicznego Jamesa Marcha z czarownicami. Były by to dobre, gdyby nie to, że ich wszystkich łącznie była czwórka, podczas gdy czarownic było z dwa razy więcej, a na dodatek seryjniaki nie władają żadnymi umiejętnościami specjalnymi, więc porwali się oni z motyką na słońce. A szkoda, mogli ich wziąć jeszcze z kilka, żeby mieli jakiekolwiek szanse uwalić Sabat, a tak dostali srogi wpierdziel. A jeszcze potem wkroczyła inną potężniejsza wiedźma, która jest matką ich liderki i ona już tam do reszty ich pozamiatała. Ale dobre było to, że gdy Dahmer, Ramirez i Zodiak robili swoje, to w tym czasie James siedział na dole i rzempolił...