American Horror Stories: Aura (2022) - Omówienie


Fabuła: Po przeprowadzce do nowego domu małżeństwo zostaje sterroryzowane przez tajemniczego gościa.

Opinia + spoilery: Kolejny odcinek American Horror Stories przedstawia historię małżeństwa, która po przeprowadzce do nowego domu instaluje na swoich drzwiach urządzenie monitorujące to, co znajduje się przed drzwiami frontowymi, zwane "Aurą". Krótko po zamontowaniu ustrostwa do drzwi lokatorów zaczyna dobijać się tajemniczy nieznajomy. Jednak po sprawdzeniu nagrań z osiedlowej kamery okazuje się, że przed drzwiami nikogo nie było. Gdy incydent parokrotnie się powtarza, mąż głównej bohaterki wpada na pomysł, że może to być jakiś prank ze strony hakerów, gdyż po internecie krąży pełno nagrań z podobnymi incydentami od innych ludzi. Kobieta jednak  odkrywa inny filmik, na którym pewnien mężczyzna wyjaśnia, że urządzenie Aura nie jest zwyczajne i działa ono w formie magnezu na duchy, które zazwyczaj mają są powiązane z czyjąś przeszłością. Tym samym Jaslyn dochodzi do wniosku, że kojarzy przybyłego do niej starca, iż był to woźny z jej szkoły, który 20 lat temu ją prześladował. Gdy kobieta decyduje się otworzyć mu drzwi, duch okazuje się, że przybył do niej jedynie z przeprosinami za niechlubną przeszłość. Po wszystkim facet poprostu znika. Wydaje się być po wszystkim, gdyby nie to, że do drzwi naszej pary zaczyna dobijać się inny duch. Duch kobiety, która była ciężarną narzeczoną Bryce'a. Facet nie chciał uznać dziecka, a gdy ta nie zamierzała zgodzić się na aborcję, to zwyrol ją zamordował z zimną krwią i teraz przybyła się zemścić na oprawcy. 
Co do odcinka, to według mnie jest on dobry. Nie tak świetny, jak "Domek dla lalek", ale nadal trzyma poziom, wyjawiając mroczne, rodzinne tajemnice. Pomysł, jak i realizacja mi się podobały. Postać dwulicowego Bryce'a została nieźle zagrana, gdzie to w jednej chwili udawał kochającego męża, a w drugiej wychodziła z niego kreatura, która jest gotów nawet zamordować, aby tylko życie toczyło się po jego myśli. Mam nadzieję, że kolejne odcinki będą równie dobre, co dwa pierwsze. 

Moja ocena tego epizodu to 6+/10.

Karol D.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

Zabawa w pochowanego 2 (2026) - Recenzja

The Beauty (2026) - Recenzja