Stamtąd: Sezon 4 - odcinek 7 (2026) - omówienie spoilerowe


Omówienie: Leci dalej z naszym Fromem i niespodzianka, bo mamy drugi raz, jak ma miejsce jakaś akcja. Z tym, że to dopiero w ostatnich minutach odcinka, bo wcześniej mamy mocną podbudowę do tej akcji, gdzie to Boyd wynajduje podobny kołek, którym została przebita lalka nad jeziorem parę odcinków temu, gdyż wymyśla, że może ten kołek uśmiercać nie tylko lalki, ale także nocne stwory. Czy owy kołek się sprawdził podczas nocnej akcji i faktycznie okazał się skutecznym orężem do walki z pokrakami? No cóż, opowiem o tym na końcu. W międzyczasie warto rzucić okiem na inne wątki, które się rozgrywają przed tą nocną akcją, do której zresztą szykuje się nie tylko Boyd z ekipą, bo także Sophia postanawia uraczyć mieszkańców paroma swoimi sztuczkami, szykując także coś dla nich. A tym czymś są zwłoki Rogera, które z pomocą jajka przywraca do życia i typ pod koniec robi im tam całkiem pokaźny wjazd na chatę. Podoba mi się to, jak Sophia bawi się tam z nimi w kotka i myszkę i ich trolluje. Dalej mamy też wątek Henry'ego i Victora, którzy dowiadują się od Jedna i Boyda, że Tabitha jest reinkarnacją Mirandy. To z kolei przeradza się w kilka ciekawych scen, które mogą podsycić pewne teorie. I przykładowo Victor podczas przeszukiwania wraku samochodu znajduje w schowku sakiewkę z ludzkimi zębami, co utwierdza go, że to co widział z udziałem człowieka w żółci, było prawdziwe i teraz prawdopodobnie wrócił. Pokazuje tą sakiewkę Ethanowi, ostrzegając go Tabithę, że historia sprzed lat z udziałem Victora, jego siostry i Mirandy się teraz powtarza, ostrzegając Ethana przed tragedią. To właśnie podsyca moją teorię, że co jeśli wszyscy w miasteczku zginą, łącznie z Tabithą, Boydem i całą resztą i jedynie Ethan przeżyje, podzielając los Victora sprzed tych 40 lat. To by mogło być mocne zakończenie. Ale chyba raczej jest to serial, który dostanie pozytywne zwieńczenie, więc nie wiem. Choć takie małe "a co jeśli" pozostawia to, trzeba przyznać. No też mamy Henry'ego, wydarzenia wokół którego podsycają lekko inną teorię. Mówię lekko, bo raczej to się dzieje za sprawą dodatku do drinka, który sfundowała mu Sophia. Mianowicie Henry ma przebłyski, jak budzi się w szpitalu w otoczeniu swoich dzieci. I są to dosyć realistyczne przebłyski, w które przez sekundę można uwierzyć. Ale jednak mamy z tyłu głowy to, co zrobiła Sophia w poprzednim epizodzie. No ale dość tego, przechodzimy do sekwencji finałowej odcinka, która trwała kilka minut, ale to było jednak intensywne kilka minut. I czas, by odpowiedział, czy tamta dzida/kołek zadziałał na nocnego pojebusa. Otóż... Nie. Kenny wbił ten kołek w jednego z nich, ten tam się chwilę potelepał, dając nadzieję, że broń działa, po czym wstaje i takie "tylko żartowałem", po czym jak by nigdy nic ten kołek z siebie wyjął xD. Rozwaliło mnie to, muszę przyznać. Ale z drugiej strony do dupy, bo dalej nie mają skutecznej broni na tych sukinkotów. A mogli by wziąć siekierę i spróbować ujowi łeb odrąbać. Może to by zadziałało? Kij wie. A Kenny po tym jak dźgnął stwora tamtym pałągiem, to rzucił się do ucieczki i o mały włos nie został dojechany przez uśmiechniętego, którego Fatima urodziła, ale w ostatniej chwili owa Fatima dokonała jakiegoś telepatycznego połączenia z tamtym stworem i kazała mu przestać. Chwilę nieuwagi wykorzystał Kenny i zepchnął go z dachu autobusu, następnie dobiegł do drzwi i je zamknął i po chwili odcinek się zakończył. Mocny odcinek, ale trochę szkoda, że na zakończenie twórcy nie mieli jajec, żeby epizod zwieńczyć czymś mocnym i ukatrupić jednego z ważniejszych bohaterów serialu. No ale okey, niech będzie i tak. A tymczasem do następnego epizodu ✌️.

Karol D.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

Zabawa w pochowanego 2 (2026) - Recenzja

The Beauty (2026) - Recenzja