American Horror Stories: Jezioro (2022) - Omówienie
Fabuła: Tajemnicze utonięcie prowadzi do ujawnienia sekretów ukrytych na dnie jeziora.
Opinia + spoilery: Ostatni odcinek drugiego sezonu "American Horror Stories" opowiada o rodzinie, która przeżywa żałobę po tajemniczym utonięciu w jeziorze Jake'a. Jego ciała jednak nigdy nie odnaleziono. Matka utoniętego chłopaka ma jednak wizje, w których jego duch woła, aby go odnaleźć. Erin wraz z córką powracają na miejsce tragedii i zaczynają przeczesywać dno jeziora. Na dnie jeziora kobieta odnajduje zwłoki trzech mężczyzn przykutych łancuchem do betonowej płyty oraz niebawem także trafia na ciało swojego syna. Nie wiem... Dla mnie to jest jakieś naciągane, gdyż babka na dnie jeziora w kilka godzin znalazła więcej, niż wykwalifikowani nurkowie, którzy przeszukiwali sadzawkę tygodniami. Ale niech będzie, że Finn poprostu znała dokładniejsze położenie, na którym doszło do zdarzenia i stąd całkiem szybko to poszło. Dalej podczas rozwiązywania tajemnicy jeziora okazuje się, że rodzina, do której należy Erin, jest powiązana ze śmiercią wielu ludzi, a natomiast Jeffrey jest prawnukiem bezwzględnego Wrede'a Prescotta, który miał na sumieniu między innymi tamtych trzech utopionych facetów przykutych do betonowej posadzki. A zamieszkujące jezioro topielce mszczą się na każdym, kto jest powiązany z Prescottami. Okey. Całkiem dobry odcinek z ciekawym twistem w jego drugiej połowie z motywem czegoś w rodzaju klątwy pokoleniowej. Epizod w pewnym sensie pokazuje, że pewne decyzje życiowe mogą sprawić, że ich skutki mogą odczuwać kolejne pokolenia. I tu w serialu zostało to całkiem spoko opowiedziane.
Moja ocena tego odcinka to 6+/10.
Komentarze
Prześlij komentarz