American Horror Story: Dolina Śmierci (2021) - Recenzja


Fabuła: Grupka studentów wybiera się na kamping, lecz trafiają prosto w środek największego od lat, przerażającego i śmiertelnego spisku.

Opinia: W dzisiejszej recenzji druga część sezonu "American Horror Story: Podwójny seans", w której mamy historię zatytułowaną "Death Valley". I na początku muszę napisać, że jest to całkiem ciekawa część, gdyż motywem fabuły są różnorakie teorie spiskowe takie jak rządzący ziemią kosmici, reptilianie, czy też zostaje wspomniana teoria śmierci Johna Kennedy'ego, Marilyn Monroe oraz rzekomego lotu na księżyc Neila Armstronga. A jako że lubię teorie spiskowe, to trafił do mnie ten sezon. No dobra, motyw motywem, tylko co z opowiedzianą tam historią? No tutaj muszę przyznać, że scenarzystę, który to pisał, lekko pogieło, gdyż rzeczy, jakie tam dostaliśmy, to wykrawało poza moje wyobrażenia. Sam musiał bym być bardziej odklejony, niż jestem, aby na to wpaść, gdyż dostajemy tam matkę kosmitów, która od około 60 lat próbuje stworzyć idealną hybrydę człowieka i kosmity. I wykorzystuje ona do tego celu nie tylko kobiety, ale także mężczyzn, zapładniając zarówno jedne, jak i drugich. Tak, wiem, brzmi to dziwacznie, bo wtf, o jakim zapłodnieniu facetów my tu mówimy? Jak, jak oni nie mają kobiecego układu rozrodczego? No kuźwa, jakoś się udało, bo chodzili z kosmobobasami pod sobą... Co ja obejrzałem xD? A to jeszcze największa odklejka nie była, oj nie, ale już torturował waszych głów nie będę, więc zostawię to w niedopowiedzeniu. Na dodatek historia jest podzielona na dwie linie czasowe i wydarzenia pierwszej połowy odcinka oglądamy 60 lat wstecz i widzimy szantażowanego przez obcą rasę prezydenta Stanów Zjednoczonych, że albo podpisze sporządzony przez nich traktat, albo jego żonie stanie się krzywda. No i konserwacje tego złożonego podpisu oglądamy w kolejnych latach aż do tego, o czym pisałem kilka linijek wyżej. Oprócz ciekawego motywu, też chciał bym pochwalić "Dolinę Śmierci" za to, że jakoś twórcy zdołali upchnąć całą historię w tych czterech około 40 minutowych odcinkach. Pokazało to, że nie trzeba porozkładanej na 13 odcinków rozległej historii, a wystarczy jedynie dobry motyw i przekaz, aby opowiedzieć i domknąć całość w czterech epizodach. Na plus uważam także zakończenie tego sezonu, gdyż nie było ono zero-jedynkowe, w którym to wygrywają ci dobrzy. Podsumowując, to "Death Valley" jest najdziwniejszym jak dotąd sezonem, ale czy najgorszym? Mimo że momentami scenarzystów odkleiło, to uważam że nie. No i napewno znajdą się tacy, których ten sezon wyprowadzi z równowagi.

Moja ocena to 6+/10.

Karol D.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

Zabawa w pochowanego 2 (2026) - Recenzja

The Beauty (2026) - Recenzja