Mumia: Film Lee Cronina (2026) - recenzja
Fabuła: Młoda córka dziennikarza znika bez śladu na pustyni. Po ośmiu latach załamana rodzina doznaje wstrząsu. Dziewczyna powraca, ale to, co powinno być radosnym wydarzeniem, zmienia się w koszmar na jawie.
Opinia: W końcu nadrobiłem nową mumię od Lee Cronina i poraz kolejny jest to horror, w którym nie należy patrzeć na średnie oceny wystawione na Filmwebie, tylko włączyć, obejrzeć i ocenić film na własną rękę. Ja to zrobiłem i nie żałuję. Nowa Mumia może i jest lekko przysługa oraz nie jest idealna, bo ma swoje wady. Ale czy jest ona złym horrorem? No według mnie nie, gdyż do wielce złego jemu też według mnie daleko. Napewno z zalet można wymienić to, że dzieło Lee Cronina aspiruje do bycia trochę słabszym Martwym złem, gdyż nawet to widać, że reżyser mocno się inspirował tamtym uniwersum. No i do tego pomimo ponad 130 minutowego metrażu nie można narzekać na nudę lub odczucia, że film się ciągnie, gdyż fabuła przez cały czas zgrabnie jest popychana do przodu, bez jakichś większych przestojów. A do tych mocniejszych scen można zaliczyć między innymi sekwencję z obcinaniem paznokci. Co jest takiego niesamowitego w obcinaniu paznokci, zapytacie? A no kuźwa film pokazuje, że nawet coś takiego może wywołać ciary. Jeszcze jedna większa sekwencja rozgrywa się podczas stypy, gdzie to dochodzi do kilku niesmacznych momentów. No jest tego typu scen nawet więcej, ale nie będę już wymieniał, obejrzyjcie sobie sami. Z mniejszych zalet podobało mi się zakończenie filmu, jak i drobne smaczki z kategorii pierdoła, ale cieszy. Z minusów natomiast to można by wymienić to, że między innymi twórcy trochę zbyt dosłownie próbują nam wepchnąć do głów to, co się stało z Katie te 8 lat wcześniej. No sorry, ale nawet średnio rozgarnięty łeb raczej powinien się domyślić, co mniej więcej mogło się wydarzyć. No ale nie, bo trzeba taśmę video obejrzeć do końca i od A do Z nam to wytłumaczyć. Ehh. Inną, mniejszą wadą jest brak jakichś większych konsekwencji tego, co się na przestrzeni całego filmu wydarzyło. Nie będę wchodził w szczegóły, bo spoilery, ale zapytam tylko... Czy oni nie powinni wyglądać na bardziej potyranych zarówno fizycznie, jak i psychicznie, tylko siedzą na końcu, grają w planszówki i mają takie "było, minęło, wszystko jest okey"? Udział w wydarzeniach brała 8 latka, która na dodatek w jednej scenie zrobiła sobie krzywdę. W końcówce filmu natomiast siedzi w stanie nienaruszonym. No jeszcze mnie zirytował typ, który zasugerował swojej żonie, by oddać Katie do ośrodka. Chłopie, czekałeś na swoje dziecko 8 długich lat, więc walcz o nie, a nie kapitulujesz przy pierwszym problemie z nią. No, to tyle. Podsumowując, to polecam rzucić okiem na Mumię Lee Cronina. Dobry horror, przy którym ja bawiłem się całkiem fajnie.
Moja ocena to 6/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz