Stranger Things: Sezon 3 (2019) - Recenzja
Fabuła: Kiełkujące uczucia. Pachnące nowością centrum handlowe. I wściekłe szczury biegnące ku zatraceniu. W Hawkins trwa lato 1985 roku... A jedno lato może zmienić wszystko.
Opinia: Lecimy dalej ze Stranger Things, gdyż nie powiem, wciągnął mnie ten serialik i łatwo nie puszcza. Choć patrząc na to, jak powalenie długie są odcinki następnego sezonu, to mam ochotę wyłożyć póki co lachę na ten serial xD. Serio. Ale pewnie i tak tego nie zrobię, bo za bardzo się wkręciłem. Ehh... Japierdziele... No nic. Dzisiaj póki co omówienie sezonu trzeciego. A więc mamy tam okres wakacyjny i widzimi między innymi rozkwitającą w najlepsze miłość między Nastką a Mike'iem, co niezbyt podoba się Hopperowi, przez co niebawem dochodzi do zgrzytu między nimi. Oprócz tego to Dustin znalazł swoją drugą połówkę, a Will za bardzo nie może pogodzić się z tym, że członkowie jego ekipy dorastają i średnio już ich kręci granie w gry i wolą skupić uwagę na dziewczynach. Znam ten ból, Will. Jestem jednym z tych, którzy mają w nosie wiek oraz dorosłość i grają sobie dalej. Tak zwana miłość na całe życie hehe. No i z innych rzeczy, to mamy jeszcze bucowatego brata Max, Billa, który w tym sezonie jest akurat bardziej kluczową postacią, gdyż po Hawkins panoszą się pozostałości po łupieżcy umysłów z drugiego sezonu i opanowują ciało Billa, wykorzystując go złowrogich celów. A jednym z jego głównych celów jest wyeliminowanie Jedenastki. A jak by tego było mało, to głęboko pod ziemią ukrywają się ruscy agenci, którzy knują, by ponownie otworzyć przejście do innego wymiaru, które zostało zamknięte sezon wcześniej. Co za tym idzie, ekipa poraz kolejny ma ręce pełne roboty. Jak się ten sezon prezentuje? Bardzo fajnie. I nawet śmiem stwierdzić, że jeszcze lepiej od poprzedniego. Na szczęście nie ma poraz kolejny ratowania z niebezpieczeństwa Willa, tylko bardziej mamy sprzątanie pozostałości po łupieżcy umysłów... I to dość ohydnych pozostałości, bo kreatura formuje się ze szczątków szczurów, które wybuchają, niczym odbyt Adama Richmana po zjedzeniu skrzydełek z kapsaicyną. A jego finalna forma przypomina jakieś monstrum rodem z Resident Evil. Tak więc jest sporo akcji ze sporą dozą elementów horroru, a także elementów humorystycznych, które były po prostu fajne. Jedną małą wadą według mnie jest tutaj siostra Lucasa. Ona jest poprostu irytująca. Ciągle mówi bezczelnym tonem, pyskuje i wyzywa. Ja już bym tam chyba wolał konfrontować się z tamtą paskudą lub być torturowanym przez Ruskich, niż siedzieć w jednym miejscu z tą małą, wulgarną raszplą. I ktoś może powiedzieć, że jest to element humorystyczny, bo hehe wulgarna 10 latka, hehe jednego typa łysą pałą nazwała, ale mi to nie siada. Lekki cringe odczuwam, gdy jej słucham. No ale wrażeń z sezonu mi ona jakoś nie psuje, bo czerpałem fan, oglądając ten serial. No nic. Pozostało mi przygotować się na sezon czwarty, który straszy mnie narazie długością tych odcinków.
Moja ocena sezonu trzeciego to 8/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz