Złe miejsce (2019) - Recenzja
Fabuła: Zło zagnieżdża się w szopie obok domu Stana. Wraz z przyjacielem ściągają do niej swoich największych wrogów.
Opinia: W dzisiejszej recenzji komedio-horror... Przynajmniej tak ten film po obejrzeniu go odbieram, bo tak normalnie to nie ma żadnej wspominki o komedii. No ale mniejsza. Mamy w nim nastoletniego Stanleya, u którego obok domu w szopie zalęguje się wampir i pożera każdego, kto tam do niej wejdzie, w tym surowego dziadka naszego bohatera. Gdy o sprawie dowiaduje się jego przyjaciel, to postanawia wykorzystać zamieszkałego szopę stwora do własnych celów. Jak się to kończy? No tak, że Dommer trochę zaszedł za daleko z tym. A dalej to już tylko krew, masakra i latające głowy. A jak się przy tym bawiłem? Z jednej strony film potrafi trzymać w napięciu, sprawiając, że człowiek angażuje się podczas seansu, a z drugiej strony jest on cienki i bardziej wyszła z tego komedia, niżeli horror, gdyż jest to poprostu durne i kiczowate. Chociaż muszę przyznać, że produkcja ma kilka lepszych momentów, jak ten, w którym Stan siedzi na dachu szopy i wiertarką wywierca w nim dziury, by podsmażyć wampirka promieniami słońca lub sekwencję z ukaraniem prześladującego ich gostka też uważam za całkiem niezłą, gdzie to typ pokazał, że jak przychodzi co do czego, to nie jest już taki mocny. Typowy szkolny gnębiciel zresztą. Całość oceniam, jako mocny średniak, przy którym można się dobrze bawić, jeśli podejdzie się do filmu z przymrużeniem oka.
Moja ocena to 5+/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz