Dentysta 2 (1998) - Recenzja
Fabuła: Doktor Caine ucieka ze szpitala psychiatrycznego i udaje się do spokojnego miasteczka, gdzie pod fałszywym nazwiskiem przejmuje obowiązki miejskiego dentysty.
Opinia: W dzisiejszej recenzji co nieco na temat kontynuacji sadystycznego Dentysty. W filmie powraca nasz obłąkany doktorek, który w pierwowzorze skończył w szpitalu psychiatrycznym, z którego uciekł i pod zmienionym nazwiskiem dekuje się w spokojnym miasteczku. Ale jemu samemu nie jest pisane prowadzenie spokojnego życia, gdyż przeszłość daje o sobie znać, zwłaszcza w momencie, kiedy przychodzi mu wstawić na nowo wypadniętą koronę. Okrutny los sprawia, że ginie miejscowy dentysta, przez co Dr. Caine przejmuje jego obowiązki. No i raczej można się domyślać, dokąd to prowadzi. Poraz kolejny dostajemy horror z dozą bólu w zębach od patrzenia. Także jeśli boisz się dentystów, to nie oglądaj tego, bo mimo że nie ma za wiele tych boleśniejszych scen, to jednak jeśli już są, to są one dosadne. Co do tego kontekstu strachu przed dentystami, to nawet jest jedna fajna scenka, w której gość tłumaczy innemu dentyście, że przez brak profesjonalizmu ze strony takich jak on, ludzie boją się potem chodzić do dentysty. No ja coś akurat wiem o tym, bo też swoją pierwszą wizytę pamiętam do dzisiaj, a miałem zaledwie 5 lat. Do dzisiaj mam traumę xD. Z tych mocniejszych scen można natomiast zaliczyć przesłuchanie, które nasz doktorek przeprowadza na jednej kobiecie, która zadaje na jego temat za dużo pytań i urządził jej z mordy jesień średniowiecza. Sam w sobie horror akurat jest poprostu średniakiem. Bo poza kilkoma lepszymi scenami, w filmie panuje zwyczajna nuda i bywają trudności z wgryzieniem się w niego + jest parę durnych momentów. Przykładowo w jednej z nich jakiś facio, który korzysta z usług Caine'a, rozpoznaje, kim on naprawdę jest i oznajmia mu to prosto w twarz... Serio? I czego on się spodziewał? Że doktorek się przestraszy i ucieknie, albo da mu plik banknotów w zamian za milczenie? No błagam. Oczywiście, że raczej go dojedzie. Taki sam poziom głupoty, co w paradokumentach, gdy ktoś nagra telefonem czyjeś przyznanie się do winy, a następnie wymachuje mu tym dyktafonem mówiąc "ha, zobacz, nagrałem cię, teraz pójdę z tym na policję". Ehh. W mojej opinii "Dentysta 2" to film na jeden raz i do zapomnienia. Ja jutro już większości rzeczy nie będę z tego filmu pamiętał, a jedynie sekwencję z przesłuchaniem i ostatnią scenę, w której Caine cospleyował Pinheada z Hellraisera (XD).
Moja ocena to 4/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz