Księga potępionych i zbawionych (2025) - Recenzja


Fabuła: Jako dziecko, Yuli była świadkiem śmierci obojga rodziców z rąk tajemniczej siły, po tym jak jej matka została opętana. Uznana za przeklęte i niechciane dziecko, przetrwała i dorastała pod opieką drugiej żony ojca, Ambar, i córki, Laras, znosząc ciągłe upokorzenia. Wszystko się jednak zmieniło, gdy Ambar wyszeptała Yuli do ucha ostatnią tajemnicę. Kierowana żądzą zemsty, Yuli odprawiła zakazany rytuał. Wraz z zakorzenieniem się mrocznej magii, świat wokół niej zaczął się rozpadać.

Opinia: Na zeszłoroczne Halloween omówiłem dla was indonezyjski horror "Księga potępionych", w którym kobieta rzuciła na pewną rodzinę klątwę, po czym jeden po drugim ginęli. W dzisiejszej recenzji podobny horror z podobną konwencją, w którym główną bohaterka Yula postanawia dokonać zemsty na rodzinie, która ją przez większość życia upokarzała. A zemsta ta jest bezwzględna, gdyż podobnie, jak w tamtym horrorze, udaje się do gostka maczającego ręce w czarnej magii i za jego wskazówkami odprawia szatański rytuał, który ma na celu zniszczyć tych, którzy przez lata wyrządzali jej krzywdę. I wkrótce jeden członek rodziny po drugim dopada marny koniec. Sam film oceniam pozytywnie, mimo że zabrakło mi w nim kilka rzeczy. Przykładowo w jednej scenie Ambar wyjawia Yuli skrywaną w sobie tajemnicę, że jej rodzice zginęli na wskutek podobnej klątwy, która ta na nich rzuciła i dodaje, że niczego nie żałuje. I no właśnie, pytanie brzmi, dlaczego Ambar tą klątwę na nich rzuciła? Dlatego, że była wredną, pozbawioną ludzkich odruchów pi*dą, czy może miała ku temu jakiś powód? Może sama doświadczyła z ich rąk krzywd? Zabrakło tej odpowiedzi na to pytanie. Jedynie można brać domysły stąd, że gdy Yula jest w trakcie dokonywania tej zemsty, to też jest przy tym bezwzględna i bezkompromisowa, gdyż pod wpływem tej klątwy potyrane zostało także dziecko i nic sobie nasza protagonistka z tego nie zrobiła. Tak więc mamy kilka mocniejszych scen w tym filmie i z całą pewnością nie jest on dla osób małoletnich. Choć wadami, oprócz tych niedomówień, są jeszcze takie, że horrorek bywa momentami lekko nudnawy i durnowaty. Przykładowo scena, w której zostaje gościowi zmiażdżona głowa bramą sklepową. Mógł facet dość łatwo uciec i uniknąć śmierci, ale zamiast tego to leży i czeka, aż brama spadnie mu na łeb. Jeszcze z tych pozytywnych rzeczy, to przyzwoite tempo filmu oraz całkiem dobre zakończenie. Tak więc jak bym miał polecić ten horror, to jeśli lubicie indonezyjskie kino grozy, to uważam, że warto nadrobić. Ja pomimo kilku mankamentów dobrze się bawiłem. 

Moja ocena to 6/10.

Karol D.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Oszukać przeznaczenie: Więzy krwi (2025) - Recenzja