American Horror Stories: Najlepszy przyjaciel (2023) - Omówienie
Fabuła: Po śmierci matki młoda kobieta nawiązuje kontakt z tajemniczym przyjacielem z sieci.
Opinia + spoilery: Wracamy sobie omawiania pojedynczych odcinków z "American Horror Stories", wchodząc tym samym w sezon trzeci. Pierwszy epizod przedstawia historię szkolnej outsiderki, która nie dość, że musi radzić sobie z hejtem w szkole, to jeszcze z żałobą po śmierci mamy. Na dodatek interesuje ją dość nietuzinkowy kanał na YouTube prowadzony przez drag queen zwaną Anna Rexhia, która opowiada między innymi o anoreksji... Całkiem adekwatny kontent do pseudonimu, trzeba przyznać xD. Pewnego dnia w sieci poznaje tajemniczą nieznajomą o szpetnej twarzy, z którą nawiązuje relację i z czasem się zakumplowują. A natomiast jej karykaturalny wygląd wywodzi się stąd, że jej matka zażywała narkotyki, gdy była w ciąży i to się przyczyniło do paskudnych zmian w jej ciele. No i jak się okazuje, to nie tylko w ciele, ponieważ jej psychika także jest mocno skrzywiona i mimo, że się przyjaźni z naszą główną bohaterką, to jest jest dla niej toksyczna i ma na nią negatywny wpływ, przez co nastolatka robi się coraz bardziej toksyczna dla swojego otoczenia. Z czasem jednak ta zaczyna zdawać sobie sprawę, że jej internetowa przyjaciółka nie jest nikim dobrym i urywa z nią kontakt. Po czasie przypadkowo poznaje chłopaka, który jest dla niej miły i to z nim wchodzi najpierw w przyjacielską, a potem nawet w romantyczną relację. Jednak co się na końcu okazuje? Że chłopak naszej protagonistki i tamta wredna raszpla, z którą się ona przyjaźniła, trzymają ze sobą i chłopczyna sprzedaje naszej bohaterce kosę między żebra i ona ginie, bo tak, bo tamta pizda jemu tak kazała, że ma ją przyprowadzić do jej domu i ją sprzątnąć. Ogólnie jest to dobry odcinek, bo pokazuje on, jacy to potrafią być ci internetowi przyjaciele, że nie zawsze są oni dobrzy i na dodatek namawiają do czynienia złego. Toxici, od których lepiej odcinać się, jeśli tylko zaczynają pokazywać swoje prawdziwe oblicze. Mnie jedynie parzy to, że nasza bohaterka przez większość czasu nic się nie domyślała, że ta babeczka jest jakaś walnięta. Już na etapie, gdy kazała stłuc ulubiony kubek jej ojca mogła to wyczuć. Już nic nie mówiąc o namawianiu jej do rozwalenia sobie ręki młotkiem. Każdy by odrazu poblokował taką poschizowaną osobę w cholerę. Odcinek fajny, ale ponaciągany, lecz z całkiem okey twistem na koniec.
Moja ocena to 6+/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz