Psycho Killer (2026) - Recenzja


Fabuła: Policjantka tropi mordercę, który zabił jej męża.

Opinia: Psycho Killer, Psycho Killer fafa fafa fa, fafafafafa... Khem... Sorka... No więc dzisiaj parę słów o Psycho Killerze wam opowiem. Mamy w nim policjantkę, która jest świadkiem, jak jakiś psychopata zabija jej męża, również policjantem. No i tak przez cały film ona tego zwyrola ściga. A nie ma do czynienia z byle kim, bo gość, nie dość że jest tytułowym psycho killerem, to typ jeszcze macza palce w satanizmie. Brzmi ciekawie, ale jak się to prezentuje? Według mnie przeciętnie i za wiele nie wyróżnia się na tle innych slasherów. Sporo gadaniny, gdzie to między tą gadaniną nasz rozpruwacz sobie kogoś rozpruje. Ale przyznać muszę, że film ma parę mocniejszych scen, z czego jedną durniejszą. Do tych mocniejszych można zaliczyć wizytę antybohatera w kościele, gdzie to facet po krótkiej wymianie zdań z księdzem wbija mu w szyję rurkę i spija z niej krew, oznajmiając wcześniej, że lubi księży. No nie sądziłem, że akurat lubi ich pod tym względem. Sama postać rozpruwacza według mnie wygląda całkiem dobrze i zdecydowanie ma w sobie to coś, co sprawiło, że nawet byłem gotów mu kibicować. Inna ciekawsza scena miała miejsce w pewnej willi, ale jej już opisywał nie będę, bo może kogoś horror zainteresuje i będzie sam chciał obejrzeć. A jednorazowo do zapoznania się z nim mógł bym polecić. Tylko jedno, co mi się nie podobało w trakcie tamtej sceny, to efekty krwi, bo wyglądało to jak kiczowaty efekt komputerowy i lekko mnie oczy od tego zaszczypały. No i wspomniana scena na szosie, w której jedna babka zaliczyła czołówkę z cysterną xD. Bardziej była ta scena komiczna, niż tragiczna. Ale na przykład taka sekwencja finałowa, to już główna bohaterka, która ścigała złoczyńcę, pokazała, że potrafi wpaść na błyskotliwy pomysł, dzięki czemu zdjęła napastnika, zapobiegając tragedii. Podsumowując, to "Psycho Killer" uważam za mocny średniak. Nic wielce złego, jak i nic, co zapamiętam na długo.

Moja ocena to 4+/10.

Karol D. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Martwe zło: Ogień (2026) - recenzja

Mumia: Film Lee Cronina (2026) - recenzja

Zabawa w pochowanego 2 (2026) - Recenzja