To: Witajcie w Derry - historia Derry (2026) - recenzja
Opis fabuły: Setki lat przed Pennywise’em troje młodych ludzi trafia do Zachodniego Lasu, gdzie spotyka pradawne zło.
Opinia: HBO postanowiło w Halloween nas zaskoczyć i całkowicie niespodziewanie wypuścili odcinek specjalny "Welcome To Derry", w którym zostajemy przeniesieni setki lat wstecz do czasów, kiedy ziemię zamieszkiwali jeszcze rdzenni mieszkańcy plamienia Shokopiwah. Odcinek przedstawia historię uwięzienia przez nich demonicznej istoty z kosmosu, jak i też dostajemy intensywną konfrontację z tym, gdzie to istota przybiera postać między innymi chrześcijańskiego duchownego, gdyż to były czasy podboju i zasiedlania kontynentów amerykańskich. Fajne to było. Zamiast tańczącego klauna, dostaliśmy przerażającego, długonogiego księdza. Z innych rzeczy, to został też liźnięty temat innej istoty znanej z universum Stephena Kinga. Mowa tutaj o nikim innym, jak o wrogu kosmicznej istoty, Maturinie, który jest wielkim kosmicznym żółwiem i też jednocześnie jest jedną z najpotężniejszych istot w multiversum Kinga. To właśnie on pokonał przyszłego Pennywhise'a, uwięził w meteorycie i wygnał na ziemię. Ba, nawet dostajemy scenę, w której możemy zobaczyć Maturina i sama w sobie sekwencja wygląda przeepicko, z której to aż wycieka aura mistycyzmu. Było to wręcz piękne. Ciekawe, czy ukażą nam jeszcze Maturina gdzieś w przyszłości. Ale podsumowując, to tenże odcinek specjalny uważam za bardzo fajny i pomimo 30 minut dostarcza nie lada zabawy.
Moja ocena to 7/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz