Syn przeznaczenia (2025) - Recenzja

Fabuła: W rzymskim Egipcie Chłopiec odkrywa, że tajemniczy Cieśla, z którym żyje w ukryciu, nie jest tym, za kogo go uważa. Gdy pojawia się inne dziecko, w Chłopcu budzą się moce mogące odmienić losy świata.

Opinia: W dzisiejszej recenzji zeszłoroczny horror inspirowany apokryficzną Ewangelią Tomasza, w którym mamy około 15 letniego Jezusa, który niedość, że przechodzi przez trudną relację z ojcem, to jeszcze jego wola zostaje wystawiona na próbę przez czające się wokół czyste zło. I sam pomysł na horror jest całkiem ciekawy, bo jeszcze chyba nie było takowego, w którym dostajemy opowieść z Nazarajczykiem w roli głównej, zwłaszcza, że opowieść z tamtego apokryfu chyba nie była nigdy wcześniej przedstawiana, tylko jeśli już, to najczęściej ekranizowane było to, co znamy z nowego testamentu. Więc myślę, taki zagorzały katolik powinien poczuć się wezwany do tablicy, by zapoznać się z tą produkcją, obejrzeć ją i przeanalizować. Ja "Syna przeznaczenia" obejrzałem natomiast, jako poprostu fanboy filmów grozy, więc i też tak ten film ocenię. A oceniam go całkiem pozytywnie, gdyż klimat w nim jest upiorny oraz gęsty. Podobały mi się sekwencje z Szatanem, z czego jedna scena na początku filmu sprawiła, że po plecach przeszły mi nie lada ciary. Sceny między nim, a Jezusem obawiałem się, że będą się ograniczały do kuszenia typu "jeśli masz jaja to dotknij trendowatego" albo "weź sobie pogańską rzeźbę, która dla ciebie zrobiłem". Ale nie i na przykład dostajemy scenę, w której Szatanisław szepcze coś Jezusowi do ucha, lecz zostaje to ustawione tak, że z perspektywy stojącego kawałek dalej Józefa wygląda, jak by się obaj tam lizali ze sobą xD. Też zaczyna się robić ciekawie w momencie, gdy syn cieśli odkrywa w sobie te swoje boskie moce i przykładowo w jednej scenie wyciąga opętanej przez demona kobiecie węża z ust. No i na domknięcie sekwencja finałowa, która zaczynała się dobrze, bo ukazaniem ulepionych z ludzkich dusz wrót piekielnych, co wyglądało zarąbiście, ale zakończyło się to w klasyczny sposób, czyli przewagą dobra nad złem. Stanowczo czegoś mi zabrakło w tym filmie. Takiego pokazania większych jaj. Ale i tak moje wrażenia po nim są pozytywne. Filmidło szybko zleciało i nie przynudzało. Bez względu na to, czy jesteście wierzący, czy ateistami, horrorek według mnie wart nadrobienia.

Moja ocena to 6/10. Dobry pomysł, ciekawa realizacja, ale zabrakło tego czegoś, co by dało temu ocenę wyżej.

Karol D.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mumia: Film Lee Cronina (2026) - recenzja

Zabawa w pochowanego 2 (2026) - Recenzja

The Beauty (2026) - Recenzja