Traumatika (2024) - Recenzja


Fabuła: Koszmarne sny młodego Mikeya stają się rzeczywistością, gdy jego matka zaczyna zdradzać oznaki demonicznego opętania.

Opinia: W dzisiejszej recenzji dość specyficzny horror, który porusza trudny temat traum z dzieciństwa, jak i o tym, co te traumy w późniejszym życiu u człowieka powodują, a to wszystko zostaje doprawione opętaniem przez jakiegoś pogańskiego demona. I można pomyśleć, że brzmi to całkiem ciekawie, bo dostajemy dwa horrorowe podgatunki wmieszane w jeden film. Ale jakie wrażenia on po sobie zostawił? Ojojoj... Ale od początku. Produkcja rozpoczyna się ukrywaniem się młodego chłopca przed nawiedzoną babą, po czym po chwili interweniuje gliniarz, bo młody po kryjomu zdążył zadzwonić z pomocą na 911, następnie dostajemy pierwszy i nie ostatni w filmie przeskok w czasie o rok wcześniej do momentu, gdzie to wszystko się zaczęło. A zaczęło się od ojca opętanej dziewczyny, który jest zwyczajnym idiotą i pomimo ostrzeżeń otwiera on przeklęty artefakt, bo tak, bo on jako człowiek bogobojny nie wierzy w pogańskie gusła. A czy są to gusła, czy może jest w tym jakieś ziarno prawdy, to zostaje mu to szybko wyjaśnione, gdy go opętuje demoniszcze. W jego domu na dodatek dowiadujemy się także o jego zboczonym sekrecie. Oblech w najzwyczajnym świecie wykorzystuje seksualnie swoją starszą córkę, Abigail. Wcześniej strzela w stronę lustra jakieś żenujące pozy. Dlaczego każdy głęboko wierzący chrześcijan to dziwak? W wielu filmach jest to pokazywane, że im człowiek bardziej wierzący, tym bardziej odklejony. Ba, życie mnie nauczyło, że nie tylko w filmach tak jest... No nieważne, niech no się skupię na Traumatice. Sam film muszę przyznać, że ma on swoje momenty, w tym te, w których mięsko potrafi być całkiem niezłe. Gdyby nie to, że spora część tego jest poprostu głupia i mimo, że temat jest poważny, to horrorek tej powagi czasem poprostu nie utrzymuje, co sprawia, że ogląda się to poprostu dziwnie i pozostawił u mnie mieszane uczucia. Sam pomysł uważam za dobry, ale wykonanie jest pół na pół, bo mamy kilka mocniejszych, pojechanych momentów, ale jednocześnie jest to głupkowate. Zwłaszcza pod koniec wjechała jakaś parodia slashera, przez co całość wygląda, jak jakiś kiczowaty miks konwencji horrorowych. Jak dla mnie jest to średniak. Albo robimy poważny horror, albo jeśli już robimy taki film, jak tu, to niech ten czarny humor będzie chociaż dobrze wyważony, bez jakiegoś cringu.

Moja ocena to 4+/10. 

Karol D.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mumia: Film Lee Cronina (2026) - recenzja

Zabawa w pochowanego 2 (2026) - Recenzja

The Beauty (2026) - Recenzja