Czarne lustro: Hang the DJ (2017) - Omówienie spoilerowe


Fabuła: Frank i Amy zostali skojarzeni przez program randkowy, który każdemu związkowi przypisuje datę wygaśnięcia. Wkrótce zaczynają kwestionować zasady działania systemu.

Opinia + spoilery: Dawno nie było nic na temat Czarnego lustra, a omówiony został przeze mnie tylko jeden odcinek, co jest trochę słabe. Ale postanowiłem, że będę nadrabiał. A jako że jest to serial, którego odcinki opowiadają inne historie, to pozwolę sobie na kolejność przypadkową omawianych epizodów. No więc przechodząc do meritum, to dzisiaj na tapecie ląduje odcinek zatytułowany "Hang the DJ", w którym mamy dwójkę ludzi żyjącą w jakiejś dziwnej symulacji, w której to ich życie miłosne układa niewielkie urządzenie, które dobiera im partnerów życiowych i określa, przez jaki czas mają oni być ze sobą. W taki sposób poznaje się ze sobą dwójka naszych głównych bohaterów, Frank i Amy, którym urządzenie wyznacza związek na zaledwie 12 godzin. Ale przez te pół doby para przypada sobie do gustu i coś tam się nawet rodzi między nimi. Tylko no smuteczek, bo system wyznaczył im związek na zaledwie 12 godzin i po upływie tego czasu są zmuszeni się rozstać. Jeśli tego nie zrobią dobrowolnie, to przyjdzie wkurzony typiarz z paralizatorem i prawdopodobnie rozdzieli ich siłą. Tak było i nawet dwa razy tym paralizatorem pstrykał przed oczami. Po rozstaniu nasi bohaterowie zostają powołani przez system w zajście nowy związek i poraz kolejni ich partnerzy zostają wylosowani przez urządzenie. Kobiecie się trafia nawet spoko fatygancik, z którym zostaje związana na chyba okres 9 miesięcy, ale Frank... Ojapierdziele, Frankowi zostaje wylosowana nie dość że jakaś porąbana baba, to jeszcze karze on z nią chodzić przez okrągły rok. Współczułem gościowi, zwłaszcza gdy babeczka podczas spółkowania z nim mu wytykała, jaki on nie jest beznadziejny w łóżku xD. Miałem z tego lekką bekę, ale nie chciał bym być w skórze tego faceta. Ujeżdżasz babkę, a ona ci ciska potwarzem w ryj, że jesteś nudny lub wali ci z kopary. Widać było po Franku, że przez najbliższe 365 dni czeka go nielada wegetacja. Ale czas upływa i Frank zostaje przez system skojarzony do kolejnego związku, tym razem ponownie z Amy. Tym razem para postanawia, że nie będzie sprawdzać, ile im czasu zostało, tylko będą cieszyć się wspólnym czasem. Dobre podejście, bo po co zaglądać w urządzenie i odliczać czas z zegarkiem w ręku, ile zostało do końca związku, jak można to olać i poprostu cieszyć się sobą. I tutaj zostaje ukazany geniusz tego odcinka, bo nie dość, że wchodzi mocna metafora "szczęśliwi czasu nie liczą", to jeszcze wjeżdżają doskonałe dialogi między Frankiem, a Amy komentujące system otaczającej nas rzeczywistości. Poprostu coś pięknego. Lecz Frank jednak potem postanawia, że złamie układ między nim i Amy, i sprawdzi, ile czasu zostało do końca ich związku. Urządzenie pokazuje z początku, że 5 lat. Very nice. 5 pięknych lat u boku kobiety, która zdołał pokochać. Tylko jest jedno ale... Jako że sprawdził ten czas sam na własną rękę, to system zaczyna skracać czas ich związku, co powoduje, że 5 lat szczęścia zostaje skrócone do około 10 godzin. Żal. No i po co ci to facet było? Tutaj również można powiedzieć, że dostajemy metaforę tego, co się dzieje, gdy nadszarpniemy zaufanie partnerki/partnera lub dokonujemy za ich plecami niezgodnych z ustalonymi zasadami działań. To potrafi skrócić związek. A jaki finał odcinka? Nasza para spotyka się ze sobą ponownie i postanawia wykonać szalony krok, podejmując próbę ucieczki z systemu, między innymi wspinając się na wysoki mur, który... Nie wiem... Oddziela tamtą symulację od świata rzeczywistego? To niszczy system, a obecna symulacja zostaje zakończona, a w scenie epilogowej widzimy ponownie spotykających się Franka i Amy, tylko już w innej symulacji. Sam odcinek wow... Poprostu zajebisty, który mówi nam, by pieprzyć system , gdyż system nas ogranicza i osłabia. Koniecznie musicie go obejrzeć. 

Moja ocena tego odcinka to 8/10.

Karol D.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mumia: Film Lee Cronina (2026) - recenzja

Zabawa w pochowanego 2 (2026) - Recenzja

The Beauty (2026) - Recenzja