Kara (2023) - Recenzja


Fabuła: Mężczyzna budzi się w środku lasu przywiązany do drzewa, nie pamiętając, jak się tam znalazł. Nagle pojawia się tajemniczy nieznajomy...

Opinia + spoilery: W dzisiejszej recenzji horror "Kara", który opowiada historię przywiązanego do drzewa mężczyzny. Co jest tego powodem tego, że ktoś go porwał i ubezwłasnowolnił w lesie? Za chwilę zdradzę, ale za to też wydam krótką opinię odnośnie moich wrażeń z owej produkcji. No więc film według mnie jest napewno czymś, co może niektórym ludziom dać co nieco do przemyślenia, gdyż opowiada on o problemie, który niestety występuje, czyli właściciele psów, którzy zawożą swoich pupili do lasu, przywiązują do drzewa i je porzucają. To samo właśnie uczynił główny bohater ze swoim psiakiem. I tylko dlatego, że był sfrustrowany na żonę, że ta pieprzy się z innym facetem. Okey, tylko co wina niewiernej żony ma do psa, zwłaszcza że pies to chociaż zawsze pozostanie wierny? Naszego protagoniste jednak szybko dopada karma w postaci wielbiciela owych czworonogów, który go odnajduje i wymierza sprawiedliwość. I mimo, że gość siedzi przez cały film przywiązany do drzewa, a akcji jest tyle o ile, to niech was to nie zniechęca, bo nie będzie narzekania na nudę. Mimo że film w dużej mierze ma do zaoferowania głównie dialogi między porywaczem, a porwanym, to są one głębokie, kilka razy z ust bohatera wylewa się monolog, z czego jeden to jest pełna żalu i złości wiązanka, a drugi to głośne przemyślenia na temat życia. Ogólnie gra aktorska na zaskakująco dobrym poziomie. Jest niestety jedna głupotka, która zakuła mnie w oko. Czyli moment, w którym głównemu bohaterowi udaje się uwolnić z więzów, ale tylko na chwilę, bo za moment zostaje znokautowany i spowrotem przywiązany. Miał on już nóż w ręce i był w trakcie w trakcie przecinania lin. A wystarczyło poczekać, aż tamten facet odejdzie i do końca przeciąć liny, zamiast tego, to się pospieszył i skończył, jak skończył. Ale chociaż dostał za swoje, za to jak potraktował psa, więc nie mam z tym aż takiego problemu. Film w mojej ocenie dobry. Powinni go obejrzeć właściciele psów, zwłaszcza takim, którym chodzi po głowie porzucenie psa w lesie.

Moja ocena to 7/10.

Karol D. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Autopsja Jane Doe (The Autopsy of Jane Doe) 2016 - recenzja