Oko za oko (2025) - Recenzja


Fabuła: Anna po śmierci rodziców przeprowadza się na Florydę. Niedługo po tym zaczyna doświadczać sennych koszmarów.

Opinia: W dzisiejszej recenzji kolejny tegoroczny horror, w którym mamy bohaterkę imieniem Anna, która po śmierci rodziców wprowadza się do swojej niewidomej babci. Kobieta straciła oczy na wskutek nawiedzenia jej przez miejscową legendę zwaną Sandmenem i można powiedzieć, że jest on  mściwą zjawą, która dopada tych, których imię i nazwisko zostanie przez kogoś wyryte na jednym starym drzewie. No więc wraz z Anną mamy dwójkę innych bohaterów, z czego jeden z nich jest wyjątkowo paskudnym dupkiem, który pewnego dnia postanawia zgnębić jadącego na rolkach chłopca, przez co doprowadza do poważnego wypadku. Chłopiec pokierowany wskazówkami jednej kobiety postanawia sprawić, aby dosięgła tamtego palanta oraz jego koleżanki, które nie zareagowały na jego krzywdę sprawiedliwość. Więc idzie wyryć ich nazwiska na tamtym drzewie, co daje początek ich koszmarom. Brzmi to wszystko, jak film z potencjałem na naprawdę coś dobrego, z tym, że niestety film wyszedł strasznie nijako. Były momenty, w których lekko przysypiałem, gdyż prawie niemal że nic takiego wielce ciekawego się nie działo. Ot tutaj gościa parę razy miotło w powietrzu, czy potworas oczy wydłubie, a najlepsza scena, to jest ta wprowadzająca. Jedynie na plus lore samego stwora, które tłumaczy motyw jego działań oraz dodatkowo ma dobry design. Szkoda tylko, że właśnie potencjał nie został wykorzystany, jak należy, bo można było dostać dobre filmidło, a tak wyszedł gniot, o którym zapomnę raz dwa.

Moja ocena to 4/10.

Karol D. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Autopsja Jane Doe (The Autopsy of Jane Doe) 2016 - recenzja