Gabinet osobliwości Guillermo Del Toro: Autopsja (2022) - omówienie spoilerowe
Fabuła: Doświadczony szeryf bada sprawę zwłok znalezionych w lesie i prosi dawnego kolegę koronera o pomoc w rozwiązaniu zagadki serii przerażających zdarzeń.
Omówienie: Dawno nie było nic z serialu "Gabinet osobliwości Guillermo Del Toro", więc na dzisiaj omówienie jednego z odcinków. Tym razem mamy epizod zatytułowany "Autopsja", który klimatem można skojarzyć z (a jakże by inaczej) Autopsją Jane Doe. Mamy w nim umierającego na nowotwór koronera, który poddaje sekcji zwłoki górników zabitych w wyniku eksplozji jakiejś dziwnej bomby. Facet między innymi odkrywa, każdy z denatów ciało ma pozbawione krwi. W międzyczasie też słyszy on tajemniczy szept, który każe mu uciekać. A o tym, przed kim lub przed czym ma on uciekać, dowiadujemy się niebawem, gdy niebawem ożywają zwłoki jednego ze zmarłych mężczyzn. I w sumie można było się spodziewać, że wejdzie tu coś a'la zombie, z tym że to nie było zombie, a coś paskudniejszego. A mianowicie niewielki, kosmiczny pasożyt, który osiadł w ciele denata, jako żywiciel i to on doprowadził do eksplozji w kopalni. Następnie dostajemy dość mocną scenę "transplantacji pasożyta" i patrzymy, jak poczwara przy użyciu ciała faceta leży, kroi się i dłubie w jego ciele, żeby wydobyć swoje oślizgłe cielsko ze zwłok, którymi wcześniej się żywił i zaaplikować się w ciało koronera. Wiem, jak to brzmi, gdy to piszę, ale sam widok tego jest nielada pojechany. Ale nasz koroner wpada na drastyczny, lecz sprytny pomysł, aby przechytrzyć pasożyta i bierze skalpel, przebijając sobie uszy i oczy, aby pozbawić cholerstwo słuchu i widoczności oraz kończy ze sobą, przed tym wypisuje krwią na swoich zwłokach, by spalono jego ciało. I koniec. No mocną historię nam twórcy zapodali, nie ma co. Ja sam dobrze się bawiłem przy odcinku i jak pierwsza połowa zapowiadała średnie kino, tak w drugiej połowie zrobiło się dosyć grubo. Choć temat jakiejś pierwszej świeżości nie jest, bo już wcześniej bywały produkcje o kosmicznym pasożycie, jak "Coś" czy południowokoreański "Parasyte".
Moja ocena dla tego epizodu to 7/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz