Opiekunka: Demoniczna królowa (2020) - Recenzja
Fabuła: Dwa lata po pokonaniu opiekunki-satanistki Cole ponownie musi się zmierzyć z siłami Ciemności.
Opinia: Dziś na temat drugiej Opiekunki, w której można powiedzieć, że dostajemy jeszcze raz to samo, z tą różnicą, że sequel otrzymuje parę dodatkowych elementów, plus spory twist w finale. Dwójka ponownie opowiada historię Cola, który dwa lata po konfrontacji z demoniczną opiekunką i jej minionkami zmaga się z traumą. No w końcu nie trafia się na codzień na satanistyczną nianię, która próbuje zaciućkać swojego podopiecznego. W życiu chłopaka jednak poza traumą za wiele się nie zmienia i jest obiektem szkolnego gnębienia. Lecz jego przyjaciółka z sąsiedztwa, Melanie wpada na pomysł, by zorganizować imprezę na pobliskiej plaży. I co się tam na tej plaży niebawem okazuje? Że Mela przejęła fach po dawnej opiekunce Cola i teraz ona jest satanistką, która zamierza wykorzystać jego krew do rytuału. A jak by tego mało, to jeszcze kompletnie z dupy się respią przydupasy, którzy wcześniej byli sprzymierzeni z Bee... Ee okey. Ale to potem zostaje wyjaśnione, że stało się tak za pomocą innego rytuału, który przywraca ich pod postacią demonów. Suprise motherfucker, myślałeś Cole, że nas zabiłeś hehe. Wstawaj, zesrałeś się. A tak na poważnie, to po co? Melanie przecież miała swoich własnych ziomków, którzy uczestniczyli w tym. Aa no i zapomniał bym dodać, że Cole też nie jest sam i pomaga mu nowo poznana przez niego dziewczyna, Phoebe (w roli tej Jenna Ortega), która zmaga się z własną traumą, za którą też kryje się pewien twist. Niby jest on spoko, ale sprawia, że film staje się lekko przekombinowany. A żeby tylko był przekombinowany, to jeszcze jest on nieco głupi i cringowy. Ot na przykład nawala w nich facet siekierą, a Phoebe bardziej się przejmuje leżącą pod nim torebką, niż życiem. Dobra, można powiedzieć, że może poprostu sparodiowali tą typową dla slasherów sytuację. Ale nawet jak na parodię było to głupie. Na szczęście jest w filmie kilka rzeczy, które twórcom się udały, jak chociaż by żarty wypowiadane przez tamtego czarnoskórego antagonistę. Jeden z nich wyjątkowo się udał, gdzie powiedział, że chociaż nie umarł pierwszy, z czego Jordan Peele był by dumny xD. Wspaniałe. Jest też więcej elementów humorystycznych, które wyszły. Plus na dodatek "Demoniczna królowa" obfituje w liczne odniesienia do poprzedniej części, co akurat jest fajną rzeczą. A co jest niefajną rzeczą, to spora ilość głupot, które miały rozśmieszyć, a jedynie mnie poskręcały. Tak więcej właśnie są i dobre, jak i te złe elementy humoru. Podsumowując to przy kontynuacji Opiekunki bawiłem się całkiem okey. Poziomem mocno odstaje od jedynki, ale nadal można czerpać rozrywkę.
Moja ocena to 5+/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz