Predator: Pogromca zabójców (2025) - Recenzja
Fabuła: "Predator: Killer of Killers" to antologia składającą się z trzech opowieści o największych wojownikach w historii ludzkości. Wśród nich jest skandynawska wojowniczka, która prowadzi swojego syna w wyprawie po krwawą zemstę; ninja z feudalnej Japonii, który zwraca się przeciwko swojemu bratu samurajowi w brutalnej walce o sukcesję, oraz aliancki pilot z II wojny światowej. Każdy z nich nie dość, że stanie oko w oko z zagrożeniem, prowadząc własną misję, to jeszcze będzie musiał zmierzyć się z największym i nieubłaganym zabójcą nad zabójcami - Predatorem.
Opinia: Początek sierpnia rozpocznę dla was najnowszym predatorem w animowanym stylu, który opowiada trzy historie, trzech wojowników z różnych epok, którym przychodzi stanąć oko w oko z kultowym łowcą z kosmosu. Jak wypada produkcja? Cóż, co prawda jest ona skupiona głównie na nawalance i wielokrotnie na ekranie leje się posoka, ale fabuły też coś tam jest i jest ona całkiem ciekawa + oprócz trzech rozdziałów rozgrywających się w różnych realiach jest jeszcze czwarty ciekawie łączący losy głównych bohaterów. Nic więcej odnośnie tego co i jak nie zdradzę, ale powiem tylko, że sam motyw jest dobry. Samą produkcję uważam za jak najbardziej na plus. Ciekawie było zobaczyć prezentację tego, co by było, gdyby predator wkroczył do epoki wikingów, feudalnej Japonii lub realiów II wojny światowej. Kto wie, może mogli by w kolejnych produkcjach pójść dalej i dostali byśmy na przykład predatora odwiedzającego starożytną Grecję, w tym spartę? Opcji jest wiele. Zakończenie z kolei sugeruje, że nie wykluczone są kolejne produkcje rozwijające universum. Tak, poproszę. Co do "Killer of Killers" to dla fanów łowcy z kosmosu ten film polecam jak cholera, bo film będzie nie lada gratką.
Moja ocena to 6+/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz