Gra Geralda (2017) - Recenzja


Fabuła: Bielizna i kajdanki miały dodać pikanterii weekendowej wyprawie. Zamiast tego ujawniły najmroczniejsze obawy żony.

Opinia: W dzisiejszej recenzji Netflixowy thriller psychologiczny, w którym małżeństwo udaje się na weekend w ustronne miejsce, aby oddać się łóżkowym rozkoszom. Aby dodać temu smaczku, Gerald przykówa swoją żonę do łóżka kajdankami. Na nieszczęście kobiety ten po chwili dostaje zawału serca i umiera, przez co bohaterka zostaje uwięziona. Rozpoczyna się walka o przetrwanie, a w tle tego wszystkiego wygłodniały, dziki pies, który czycha, aż bohaterka opadnie z sił, omamy oraz tajemnicza, wysoka postać, która nawiedza kobietę. Sam film w mojej opinii jest dobry, lecz nie dla każdego. Jeśli ktoś ogląda na codzień krwawe slashery lub filmy ze sporą ilości akcji to możliwe, że tutaj będzie się raczej nudził. Należy się nastawić nie na akcję, lecz na zawartą w produkcji psychologię, gdyż ta jest całkiem niezła. Non stop bohaterka musi mierzyć się jak nie ze swoim umysłem, który płata jej figle, to dodatkowo ze swoją przeszłością, w której doświadczyła seksualizacji ze strony swojego ojca. Ohydny typ. Film niestety nie jest idealny, ponieważ ma kilka wad. Po 1: został on słabo dopieszczony. Gdy Gerald umiera, to po czasie przybiega tamten wygłodniały pies i zaczyna się odżywiać jego zwłokami. Tymczasem... Iluzja? Omam? Zwid?... W głowie bohaterki pokazuje jej Geralda ugryzionego przez kundla zaledwie jeden raz, podczas gdy ten zjadł chyba połowę jego ręki. Więc fajnie, jak by typ też ukazywał się kobiecie z objedzoną ręką. Niby to była by pierdoła, ale by ucieszyła. A po 2 to czy ten film nie jest aby durny? Babeczka leży przykuta kajdankami do łóżka przez kilka dni, podczas gdy klucz do tych kajdanek znajduje się zaraz obok na komodzie. Oczywiście, łatwo mówić, bo nie wiadomo, co by było, gdybym na przykład ja się znalazł w podobnej sytuacji. Ale kurde, nie mogła chociaż spróbować jakoś sięgnąć po ten klucz nogą, czy coś? No ale dobra, mniejsza z tym. Podsumowując, to uważam Grę Geralda za całkiem dobry, lecz trochę przeciągnięty film. Obawiałem się nudy, a ostatecznie oglądałem z zaciekawieniem. Jeśli lubicie psychologiczne kino, to warto nadrobić. 

Moja ocena to 6/10.

Karol D. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Autopsja Jane Doe (The Autopsy of Jane Doe) 2016 - recenzja