Monster Island (2024) - Recenzja


Fabuła: Pacyfik, rok 1942. Japoński żołnierz Saito i brytyjski jeniec Bronson trafiają na bezludną wyspę, gdzie muszą stawić czoła legendarnemu potworowi z lokalnego folkloru – Orang Ikan, mitycznej istocie przypominającej człowieka-rybę. W obliczu nieznanego zagrożenia dwaj śmiertelni wrogowie są zmuszeni współpracować, by przetrwać.

Opinia: Dzisiaj co nieco o zeszłorocznym "Monster Island", w którym dwójka wrogich sobie ludzi musi stanąć ze sobą ramię w ramię, aby przetrwać na wyspie zamieszkałej przez rybo podobne stworzenia. I brzmi to całkiem spoko, z tym, że wykonanie lekko posysa. No mamy na plaży dwóch wrogo nastawionych do siebie facetów, rzucają się sobie do gardeł i mają ochotę jeden drugiemu rozwalić sobie łeb. Bójkę przerywa im atak potwora, ale narazie udaje im tam się go przegonić. Co dalej? Dalej po około dwóch minutach obaj panowie jak by nigdy nic są już pokojowo do siebie nastawieni i zachowują się, jak by byli dla siebie ziomeczkami. Spoko. Po co stopniowo budować między nimi relację i zaufanie? Niech dwie minuty po próbie zabicia się nawzajem dzielą się znalezionymi na plaży fajkami i kawą. Rozumiem zakopać topór wojenny w obliczu zagrożenia, ale to budowanie nici przyjaźni między nimi... No zostało to popchnięte zbyt gwałtownie. No ale dobra, zostawmy już to. Z plusów to podpasował mi klimat, bo miejscami całkiem ładnie prezentowała się ta wyspa oraz fabuła, która mimo, że została kiepsko poprowadzona, to nie była najgorsza. Sam potwór pod względem umiejętności został dobrze pokazany, zwłaszcza w scenie, w której rozerwał na kawałki krokodyla, co udowadnia dużą siłę Orang Ikana. A co do wyglądu stwora, to mogło być gorzej. Ot humanoidalny, rybo podobny stwór z wielkimi zębiskami. Były momenty, w których lekko mnie przymuliło. Czy polecam? Jeśli lubicie horrory z jakimiś dziwnymi stworami, to można nadrobić. A dla tych, którzy szukają czegoś bardziej ambitnego, to jest to film do pominięcia.

Moja ocena tego filmu to 4/10

Karol D. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Autopsja Jane Doe (The Autopsy of Jane Doe) 2016 - recenzja