Taśmy Watykanu (2015) - Recenzja
Fabuła: Angela Holme jest opętana przez demona, który sprowadza cierpienie i śmierć na innych. Duchowni z Watykanu wysyłają egzorcystów, by pomogli dziewczynie.
Opinia: W dzisiejszej recenzji "Taśmy Watykanu", który można powiedzieć, że jest kolejnym, typowym horrorem o opętaniu. Choć tytuł mógł zasugerować, że może będą odtwarzane jakieś taśmy VHS z przypadkami opętań, ale nic bardziej mylnego, gdyż w całym filmie mamy jedno konkretne opętanie, wspomnianej Angeli Holme, do której to przyssał się Antychryst. I jeśli dojdzie do jego narodzin, to będzie się podszywał pod cudotwórcę. Czy egzorcyści podołają i przepędzą siłę nie czystą? Albo może to tym razem zło będzie górą? Cóż, na to pytanie zachęcam, by samemu poznać odpowiedź. Ja tylko opiszę swoje wrażenia. A więc według mnie jest to mocny średniak, który ma kilka fajnych scen, jak na przykład ta (że tak to ujmę) sekwencja multiopętaniowa w szpitalu. To było nawet dobre i mogło zjeżyć włos na głowie. A tak, jak wspomniałem na początku, to jest to poprostu film, w którym coś złego babeczkę opętuje i są wykonywane egzorcyzmy, które też i nie są jakieś porywające. Ot przystawianie krzyża do ryja i lanie święconą wodą. Ale jeśli kogoś to rajcuje, to proszę bardzo, o gustach się nie dyskutuje. Jakichś mniejszych głupotek też nie brakuje. Między innymi na początku Angela kroi tort i przypadkowo się dość głęboko kaleczy tym nożem... Rozumiem, że można się upitolić, ale ciachnąć się aż tak głęboko podczas dzielenia tortu? To trzeba mieć albo zarąbistego pecha, albo być zarąbiście rozkojarzonym. Gdybym przeanalizował ten film, może więcej durnych scen bym się doszukał, ale kij tam. Podsumowując to "Taśmy Watykanu" są poprostu średniakiem. Może i nie najgorzej zrealizowanym, ale nadal średniakiem, na którym na dodatek momentami mi się przysypiało. Jeśli lubicie tematykę opętań, to możecie nadrobić z braku lepszych rzeczy do oglądania.
Moja ocena to 4+/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz