Marshmallow (2025) - Recenzja
Fabuła: Kiedy niegdyś legendarna opowieść o ognisku staje się rzeczywistością, grupa obozowiczów odkrywa głęboką tajemnicę, która kwestionuje ich istnienie.
Opinia: W dzisiejszej recenzji takie oto tegoroczne dzieło, które przedstawia dobrze znany fanom horroru motyw przewodni obozu letniego, na którym urzędują sobie młodzi ludzie oraz ich opiekunowie. Głównym bohaterem jest młodociany Morgan, który między innymi staje się obiektem kpin ze strony starszego kolegi z powodu braku umiejętności pływackich, a na dodatek jakiś czas temu na wskutek zawału stracił dziadka. Oprócz tego po obozie krąży miejscowa legenda, która niebawem staje się rzeczywistością i za którą to kryje się w sumie dość ciekawy twist, którego przyznam, że się nie spodziewałem. Nawet jeśli w ciągu filmu były jakieś wskazówki prowadzące do niego, to je raczej przeoczyłem, gdyż podczas seansu często przysypiałem. No bo sorry, ale "Marshmallow" jest poprostu w zwyczajnym świecie nudne i nieangażujące z kilkoma mocniejszymi momentami. Nawet główny antagonista nie ratuje tego, bo gdy już wchodzi z buta na ekran, to jedynie pizga dzieciaki paralizatorem. No i okey, może i jest to nudne i nijakie, ale ma to jakiś sens, patrząc na to, jaki ten twist się za tym kryje. Jeśli chcecie, możecie nadrobić, bo spotkałem się z mieszanymi opiniami. Jedni ocenili dość wysoko, drudzy podzielają moją opinię, że horrorek ten jest poprostu słaby. Do której grupy wy będziecie się zaliczali, to kwestia gustu. Ah no i oprócz tego, to w pewnych momentach film walił jeszcze chamskimi flashami po oczach, że aż idzie było światłowstrętu dostać. Hatfu na nie.
Jeśli chodzi o mnie, to jest to ocena 3+/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz