Koszmar tamtych lat (2022) - Recenzja


Fabuła: Luc Besson przedstawia przerażający horror w którym baśniowy sen miesza się z koszmarem. 18-letni Alex, który od najmłodszych lat był wielkim fanem twórczości Luca Bessona postanawia spełnić swoje marzenie z dzieciństwa. Wraz z przyjaciółmi udają się do opuszczonego domu, w którym kręcono jeden z filmów. Nie podejrzewają jednak, że wycieczka ich marzeń zamieni się w krwawy koszmar. Nastolatkowie będą musieli uniknąć pułapek i sprostać brutalnym wyzwaniom o których im się nie śniło.

Opinia: Nikt nie pytał, nikt nie potrzebował, ale i tak to dostaliśmy... Horrorowy spin-off (?) Artura i minimków, za którego scenariusz odpowiada sam Luc Besson, twórca oryginalnej Arturowo-minimkowej trylogii. No i jako że jest to horror, to można się spodziewać... Nie wiem... Morderczych minimków, których jakaś czarna magia sprawi, że ich poodkleja i będą za pomocą ostrych narzędzi siekać głównych bohaterów? Po tym,jak się widziało wszelakiej maści mordujących Kubusiów Puchatków, czy inne Myszki Mickey, to można pomyśleć, że dostaniemy i coś takiego, zwłaszcza że nad scenariuszem siedział Luc Besson. Ale nic bardziej mylnego. Oczywiście, dostajemy całą masę nawiązań do tamtej animowanej trylogii, jak na przykład znajdująca się pod krasnalem dziura w ziemi, jak i sporo podobnych elementów, ale samych minimków nie dostajemy, a... Uwaga... odklejonych narkomanów xD. Tak. Odklejonych narkomanów, którzy zajmują się odtwarzaniem różnych scenerii filmowych. W tamtym wypadku padło właśnie na jedną ze scenerii z owych filmów Luca Bessona i naćpani kolesie przebrani za szamanów próbowali odtworzyć scenę z drugiej części minimkowej trylogii i przenieść głównego bohatera za pomocą rytuału do krainy minimków. Durnowate to i pewnie Luc Besson też się czymś poczęstował, jak tworzył scenariusz, ale okey. Ale najgorsze w sumie jakieś to nie jest, bo dobrze trzymało w napięciu do momentu kulminacji + elementy wywołujące nostalgię też zrobiły swoje. Jednak bez głupot się nie odbyło, przy których człowiek łapał się za głowę, jak scena, w której jedną z dziewczyn pogryzły pszczoły. No wlazła do tej stodoły, zatrzasnęła drzwi belką, po czym jak ją zaatakowały pszczoły, to wzięła tą belkę, wybiła szybę w oknie i próbowała uciec oknem. Eee halo, logika? Czemu nie próbowała wybiec drzwiami z tej stodoły? Zamiast tego, to kombinowała jak koń pod górę. Eh. No ale nic, oto cały "Koszmar tamtych lat" czyli horrorek, który w pewnym momencie skojarzył mi się nawet z tegorocznym "Piotruś Pan: Horror w Nibylandii". Tam Nibylandia, o której wspominał tytułowy antybohater też była kiczem, podobnie jak kraina minimków w tym filmie. Pomysł na horror całkiem ciekawy, ale realizacja pozostawia pewien niedosyt. Jeśli jesteście fanami Artura i minimków, to polecam kuknąć dla samej nostalgii.

Moja ocena tego filmu to mocne 4/10.

Karol D. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Autopsja Jane Doe (The Autopsy of Jane Doe) 2016 - recenzja