Pięć koszmarnych nocy 2 (2025) - Recenzja


Fabuła: Były ochroniarz Mike i policjantka Vanessa ukrywają przed 11-letnią siostrą Mike'a, Abby, prawdę o losie jej animatronicznych przyjaciół. Kiedy jednak Abby wymyka się z domu, by ponownie spotkać się z Freddym, Bonnym, Chicą i Foxym, uruchamia to przerażający ciąg wydarzeń, który ujawni mroczne sekrety i uwolni dawno zapomniany koszmar.

Opinia: Przyszedł czas na drugą część filmowego FNaFa, w której kontynuujemy wydarzenia z pierwszej części oraz dostajemy nową (także znaną z growej serii) antagonistkę, jaką jest Marionetka. I ciekawie się składa, gdyż w drugiej części gry też mieliśmy z nią do czynienia. Tam aby zapobiec jej zaatakowania nas, trzeba było nakręcić pozytywkę. Tu w filmie jest bardziej bezwzględna, gdyż między innymi potrafi opętywać swoje ofiary + jest nieco bardziej creepy. Oprócz Marionetki dostajemy w filmie również sporo innych elementów, które znajdowały się w drugiej części gry Scotta Cawthona, jak między innymi nowsze, bardziej urocze wersje animatroników, jak i te oryginalne z jedynki oraz spora część akcji też i dzieje się właśnie w tamtej pizzerii. Czyli można zakładać, że jeśli w kolejnych ekranizacjach byśmy mięli dostawać to, co mięliśmy w kolejnych grach, to można zakładać, że w trzeciej części możemy dostać fantomowe wersje animatroników + rychły powrót Springtrapa, który tym razem będzie jeszcze bardziej niebezpieczny niż w pierwszym filmie. No dobra, a jak bawiłem się przy drugiej części Pięciu koszmarnych nocy? Całkiem fajnie. Bo oprócz całej masy elementów wyjętych z drugiej części gry, produkcja oferuje coś od siebie, jak między innymi wyjście tamtych nowszych animatroników poza teren restauracji i zterroryzowanie mieszkańców miasteczka, czy wspomniana marionetka potrafiąca opętywać ludzi, a także w finale dostajemy małą walkę między starszymi, a nowszymi animatronikami, która... Mogła by być trochę dłuższa, a nie że tylko stare animatrony przychodzą i rozrywają te nowe i tyle. Momentami film też lekko przynudzał oraz w pewnym momencie rozpętał się niewielki chaos. Więc film ten został zaadresowany właśnie do fanów FNaFa, a ci, którzy nie znają lub słabo pamiętają grową serię, mogą (ale nie muszą, zależy od gustu) średnio się bawić przy tym filmie. 

Moja ocena to 5/10.

Karol D.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Oszukać przeznaczenie: Więzy krwi (2025) - Recenzja