Nie oddychaj 2 (2021) - Recenzja


Fabuła: Po ataku na swój dom Norman wiedzie spokojne życie do czasu aż grzechy przeszłości go dopadną.

Opinia: Wczoraj była recenzja jedynki, więc dla uzupełnienia na dzisiaj kilka słów także o części drugiej. Więc w filmie powraca nasz niewidomy Norman, który tym razem obejmuje rolę głównego protagonisty, co w sumie jest ciekawą sprawą, patrząc na to, że w jedynce to właśnie on był w roli oponenta. Nawet wogóle można powiedzieć, że dochodzi do zamiany ról po całości, gdyż w pierwszym filmie podczas gdy Norman był tym złym, to głównymi bohaterami byli włamywacze, a tutaj w dwójce to z kolei antagoniści wbijają mu na chatę. Bardziej bezwzględni, niż poprzednio, bo tamci jedynie przybyli splądrować jego dom, podczas gdy ci tutaj przybyli po dziewczynkę, którą starzec się opiekuje i traktuje ją jak swoją córkę, co ciekawie łączy się z tym, co widzieliśmy w pierwszym "Nie oddychaj", czyli z jego obsesją na punkcie nowego dziecka. A natomiast jednym z nowych wrogów Normana jest biologiczny ojciec dziewczynki, który po latach się po nią "zgłasza". No i jak się później okazuje, nie robi tego dlatego, że rodzicielskie uczucia się w nim obudziły, tylko ma w tym pewien bezwzględny interes. Czy zmiana konwencji wyszła filmowi na plus? Z jednej strony z czegoś, co w pierwszej części było pewnym powiewem świeżości dla kina grozy, to w drugiej dostajemy thriller ze starym już motywem zemsty, gdzie to ktoś w pierwszej połowie filmu rozwala jakiegoś głównego protagonistę po to, by ten główny protagonista w drugiej połowie wstał z kolan, otrzepał się z kurzu i poszedł swoim oponentom rozdać kilka guzów, siniaków i połamanych kości. Z drugiej zaś strony czy zostało to źle zrealizowane, a całość wypadła nudno, bo już się podobne rzeczy widziało? A no właśnie nie. Film nadal wypada całkiem dobrze i nadal dostajemy parę ciekawych rozwiązań, jak przykładowo to z psem, gdzie to złodupcy zabijają jego psa obronnego, a ten w zamian zajumuje im ich psa, który z początku miał go zabić, ale Normanowi udaje się go okiełznać, a następnie przywiązuje nowego przyjaciela na smycz i każe mu zaprowadzić go do jego właściciela. Sceny walki z przeciwnikami też są całkiem dobre. Jednemu łebkowi zatyka super klejem usta i nozdża, co było mocnym pomysłem i mimo że typowi udaje się uratować od uduszenia, to i tak potem zostaje dojechany. Też dobrą rzeczą jest to, że film się nie być zero-jedynkowym i przykładowo jeden ze złoczyńców decyduje się pomóc Normanowi dotrzeć do celu, gdyż nie podoba mu się to, co rodzice porwanej dziewczynki zamierzają z nią zrobić. Podsumowując, to druga produkcja mimo że nie jest już tym samym, co jedynka i prezetuje znany schemat thrillerów, to nadal można się przy filmie dobrze bawić. 

Moja ocena to 6+/10.

Karol D.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Oszukać przeznaczenie: Więzy krwi (2025) - Recenzja