Nie! (2022) - Recenzja
Fabuła: Mieszkańcy wąwozu w środkowej Kalifornii stają się świadkami tajemniczego i mrożącego krew w żyłach zjawiska.
Opinia: Na dzisiaj w recenzji jeden z tych horrorów, który aż sam za bardzo nie wiem, jak ocenić, gdyż jest do dość specyficzna produkcja od Jordana Peela, w której rodzeństwo mierzy się z dziwaczną, kosmiczną istotą, żywiącą się wszystkim co żywe. Z jednej strony film posiada dobry klimat środkowo-kalifornijskiego zadupia, typowego pod historyjki o latających spodkach oraz są momenty, w których jest niezła, jeżąca włos na głowie jazda, podczas której kosmiczne coś pochłania ludzi, a potem z wnętrza tego czegoś słychać odgłosy bólu i rozpaczy jego ofiar, co wywołuje niezłe ciary. Moją ulubioną sceną zdecydowanie jest tamta nocna sekwencja odbywająca się gdzieś w połowie filmu, podczas której dostajemy psychodeliczny koncert. No i trzeba przyznać, że sam pomysł na głównego antagonistę jest dość oryginalny, bo mamy jakiś wielkie zasysające wszelkie istoty żywe kosmiczne dupsko (XD) i przez pewien czas fajnie to to wszystko trzymało w napięciu i ciekawiło, ale w pewnym momencie gdzieś to napięcie u mnie pękło i... No właśnie. Z drugiej strony, jak już to napięcie opadło, to zacząłem odczuwać nudę i oglądałem do końca, aby mieć już tylko ten film zaliczony. Nie wiem, co to spowodowało, że moje zainteresowanie tym co oglądam nagle zniknęło. Plus ostrzegam, że film długo się rozkręca i pierwsza połowa może przyprawiać wrażenie wleczenia się. Podsumowując to "Nope!" jest horrorem dla wielbicieli kina spod ręki Jordana Peela. Reszta albo też przekona się do filmu i obejrzy z ciekawością, albo będzie się zastanawiać, co właśnie obejrzała, mając WTF efekt. Ja jestem gdzieś po środku i uważam film ten za nudnawy i durnowaty, który jefnak ma kilka dobrych momentów, elementów i pomysłów, które podbijają tą ocenę do góry.
Moja ocena to 6+/10. Jornad Peele ma dziwne pomysły, ale lubię go i szanuję jego nietuzinkowe kino.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz