Pierniczek okrutniczek (2005) - Recenzja


Fabuła: Zły, a zarazem uroczy Piernikowy Ludzik ożywa, przyjmując duszę straconego na krześle zabójcy. Ten prawdziwy ciasteczkowy potwór sieje spustoszenie w życiu dziewczyny, która doprowadziła do jego skazania.

Opinia: W dziejszej recenzji taki oto dziwaczny tytuł, w którym to mamy morderczego ciasteczkowego ludzika. Czego to oni nie wymyślą, prawda? No i szykujcie się, bo znalazłem kilka podobnie interesujących do tego tytułów xD. Film opowiada historię Sary, która w wyniku napadu na jej rodzinną knajpę straciła ojca oraz brata. Sprawcy ta zbrodnia nie uchodzi płazem, gdyż zeznania kobiety doprowadzają do jego egzekucji. Millard jednak po czasie powraca pod postacią piernikowego pokraki i zaczyna siać terror w życiu dziewczyny. I dobra,  jako że to horror komediowy, który należy traktować z przymrużeniem oka, to brzmi to całkiem znośnie. Coś a'la Laleczka Chucky, w której też dusza seryjnego mordercy zostaje przyjęta przez coś niewinnie wyglądającego. Tylko tam przez plastikową laleczkę, a tutaj twórcy poszli krok dalej, bo przez ciasteczkowego ludzika. I w sumie to był potencjał na całkiem niezłą rozrywkę. No i co? Jajeczko. Bo film jest w najzwycznajnym świecie nudny, durnowaty i nijaki. Mimo, że jest stosunkowo krótki, bo trwa 1h i 10 minut, tempo tego horroru się wlecze i na dodatek prawie nic się nie dzieje. Durny, ponieważ postacie w tym filmie w zwyczajnym świecie mają IQ tablicy szkolnej. Jeden typ w scenie mordu z wykorzystaniem samochodu mógł uniknąć śmierci, poprostu odskakując na bo. Ale po co, lepiej przylgnąć do ściany i dać się trzasnąć tym autem. Już nie wspomnę o scenie, w której jedna z postaci postanawia odgryźć opętanemu pierniczkowi głowę xD. No co tu mogło pójść nie tak, prawda? Choć przyznam, że pomyślałem przez moment, że ten wydostanie się z żołądka faceta, wycinając mu np dziurę w brzuchu, ale nie i poprostu go opętał. Długo nie pokozaczył, bo trafił do pieca i został spalony, niczym czarownica w Jasiu i Małgosi. A czemu film uważam za nijaki? Ponieważ nie ma on niczego swojego. Motyw z opętaniem przez seryjnego mordercę zajumany z laleczki chucky, co sprawiło, że ludzik nie tylko żył, ale także gadał złowieszczym głosem. Na cały film dostaliśmy może z jedno morderstwo... Serio? Sorry, ale tytuł filmu, to najlepsze co tą produkcję spotkało. A no i dobra, sama sekwencja powstania morderczego piernika była nawet okey, bo nawiązała do Frankensteina xD. Pozdro dla kumatych. W sumie kiedy gość skaleczył się w rękę i trochę krwi wpadło do ciasta piernikowego, to miałem lekkie flashbacki z pierwszego Hellraisera, w którym to też skaleczenie się w rękę jednej postaci przyczyniło się do rozpętania zła. Czy polecam nadrobić ten jakże epicki tytuł? Nie. Nawet jeśli lubicie oglądać dziwactwa, to są lepsze tego typu produkcje.

Moja ocena tego filmu to powiedzmy 3/10.

Karol D.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Oszukać przeznaczenie: Więzy krwi (2025) - Recenzja