Czarny telefon 2 (2025) - Recenzja
Fabuła: Gdy 17-letni Finn wciąż zmaga się z traumą, jego uparta, 15-letnia siostra Gwen zaczyna odbierać telefony we śnie oraz doświadczać niepokojących wizji trzech prześladowanych chłopców, którzy są na zimowym obozie. Zdeterminowana, by rozwiązać zagadkę i zakończyć cierpienie zarówno swoje, jak i brata, Gwen przekonuje Finna, by udali się do obozu. Tam odkrywa wstrząsające powiązanie między prześladowcą a historią własnej rodziny. Razem z Finnem muszą stawić czoła zabójcy, który po śmierci zyskał jeszcze większą moc i stał się dla nich ważniejszy, niż mogli sobie wyobrazić.
Opinia: W dziejszej recenzji najnowszy "Czarny telefon", w którym to Łapacz powraca w formie ducha, a Finn oraz jego siostra Gwen muszą się z nim zmierzyć ponownie. I jak ta kontynuacja wypadła? W mojej opinii poprostu średnio i pomimo kilku dobrych momentów, przez sporą część filmu nudziłem się i czuć było, że film powstał tylko dlatego, że jedynka zarobiła. Jakiesz typowo Amerykańskie jest to wyciskanie soków z czegoś, co raz się sprzedało. Oczywiście, pół biedy jak by to była solidna kontynuacja wykonana z pasją, która by wciągała widza i opowiadała porządną historię, ale po co. Liczy się, że znów pewnie zbiją na filmie kapitał. Szkoda. Boje się, że w podobny sposób amerykańce podejdą do swoich wersji Squid Game, czy Alice in Borderland, czyli nie robimy tego z głową, tylko na potrzebny konsumpcjonizmu. Ale dość narzekania, jaka to Ameryka nie jest pazerna. Jak wspomniałem wcześniej, "Czarny telefon 2" coś tam od siebie oferuje, jak na przykład Łapacza śmigającego po zamarzniętym jeziorze, co akurat jest fajną u niego umiejętnością, jak i chyba większość sekwencji z nim jest akurat czymś dobrym. Zastanawiałem się, skąd porównania przez recenzentów antagonisty do Freddy'ego Kruegera, no i po sekwencjach mogę uznać, że porównanie jest całkiem trafne, lecz większego podjazdu do Kruegera raczej on nie ma. Aktorsko film siedzi całkiem okey, plus wątek rodzinny głównych bohaterów był akurat jednym z tych ciekawszych elementów. Szkoda tylko, że całość jest po prostu nudna, ślamazarna i przewidywalna + miałem uczucie, że film się ciągnie i już tylko odliczałem czas do końca. Podsumowując, to jeśli nie obejrzyjcie Czarnego telefonu 2, to nic was w życiu nie ominie. No chyba że chcecie zobaczyć ślizgającego się po lodzie Łapacza lub poprostu chcecie sobie skompletować ten tytuł, to można dwójkę obejrzeć. Ja niestety odczówam zawód.
Moja ocena tego filmu to 5/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz