Pomocy (2026) - Recenzja


Fabuła: Dwoje współpracowników zostaje uwięzionych na bezludnej wyspie, gdzie są zmuszeni przezwyciężyć dawne animozje i współpracować, aby przetrwać.

Opinia: Pod koniec stycznia wyszła nowa produkcja od Sama Ramiego, która opowiada historię pewnej korporacji, niejakiej Lindy, która w biurze musi się mierzyć ze szyderstwami ze strony współpracowników. Za jakiś czas jednak odbywa się katastrofa samolotu, którym podróżuje nasza bohaterka i jej koledzy z pracy. Linda i inny ocalały, Bradley, aby przetrwać, odkładają na bok swoje dawne konflikty. Tylko jest jedno ale... Facet jeszcze nie wie, że jego koleżanka ma niezwykle opanowaną sztukę przetrwania i od tej chwili jest on zdany na jej łaskę. I wyszedł z tego całkiem niezły film, który mimo, że do ideału mu brakuje, to ja dobrze bawiłem się przy nim. Było kilka soczystych scen, jak przykładowo walka z dzikiem, w której to posoka tryskała, że aż miło. Ale jednocześnie było widać w niej nieco tandety. I mówię tu głównie o momencie skoku kobiety z dzidą na niego, w którym to CGI się trochę rozjechało. Skoro o CGI mowa, efekty komputerowe podczas katastrofy lotniczej to coś, co przydało by się odzobaczyć, bo co to miało być, to lepiej nie pytam. Na dodatek zmroził mnie sam Bradley. Gość otrzymuje od kobiety pomoc, ale mimo to próbuje rżnąć cwaniaka i pokazywać, że pomimo zaistniałej sytuacji wciąż jest lepszy od niej. Męska duma, to jest coś, co u facetów jest akurat wadą i bardziej im szkodzi, niż przynosi pożytek. A wiem co mówię, bo sam jest chłopem i też posiadam takową dumę. A Linda parę razy nawet odpłaca się za bezczelność Bradleya i nawet w jednej scenie go trolluje, co było fantastyczne, bo nawet się uśmiałem. Co jest jeszcze dobrego w tej produkcji, to twist. Choć jest on lekko odklejony i sprawiło to, że zakończenie filmu mi się nie podobało. Ale sam zwrot akcji uważam za dobry, tylko jest trochę przekombinowany. Ale za to wytłumaczył on pewną nielogiczność, która przewinęła mi się przed oczami. Podsumowując to "Pomocy" jest dobrym filmem. Bez fajerwerków, z kiepskim CGI i nieco przekombinowany i z pewnością nie znajdzie się w topce horrorów roku, ale nadal jest to godne polecenia.

Moja ocena to jest 6/10.

Karol D.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Autopsja Jane Doe (The Autopsy of Jane Doe) 2016 - recenzja