American Psycho (2000) - Recenzja
Fabuła: Adaptacja powieści Breta Eastona Ellisa. Patrick Bateman to typowy amerykański yuppie, który zaczyna mordować ludzi, chcąc oderwać się od rutyny.
Opinia: Grudniowe recenzje rozpocznę dla was thrillerem psychologicznym, który opowiada historię niejakiego Patricka Batmana, który na codzień pogrążony jest w codziennej rutynie. Tutaj z rana wykonuje ćwiczenia dbające o jego kondycję, jak i masę zabiegów typu maseczka na twarz i tym podobne, które pozwalają mu zachować jak najlepszy wygląd, następnie praca, spotkania z kumplami, podczas których między innymi przechwalają się, który z nich ma lepszą wizytówkę, albo spotkania z różnymi paniami lekkich obyczajów. A rutynę tą przełamuje mordując ludzi. Bo tak, bo taki ma kaprys. Chłop mocno walnięty w dekiel, który potrafi zabić swojego kolegę nawet za to, że ciut lepiej powodzi mu się w życiu. A potem przyszło zakończenie filmu, które sprawiło że zacząłem bić pokłony w stronę twórcy tego dzieła. Coś pięknego. Choć przyznam, że środek tej produkcji lekko mnie znurzył. Ale warto było przez to przebrnąć, gdyż dalej doszło do totalnej kulminacji obłędu, w którym znalazł się Patrick, co zaowocowało w kilka epickich, lecz momentami lekko przerysowanych scen. Ale zakończenie usprawiedliwiło to, czemu one były naciągnięte. Bardzo dobra gra aktorska, zwłaszcza ze strony Christiana Bale'a, który wszedł w swoją rolę i wycisnął z niej psychopatyczną marmoladę, jak i też świetnie został ukazany świat bogatych korposzczurów, których życie to głównie kasa, narkotykowe imprezy czy obrabianie tyłka innym. Bardzo dobry thriller, który można śmiało nazwać czołówką kina.
Moja ocena to 8/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz