Dom śmierci (2025) - Recenzja
Fabuła: Gdy młody buntownik trafia na przymusowe prace do domu opieki, nie spodziewa się, że znajdzie tam coś więcej niż ciszę i spokój. Jednak czwarte piętro – objęte zakazem wstępu – ewidentnie skrywa coś niebezpiecznego. Próbując rozwikłać niedającą mu spokoju tajemnicę, chłopak odkrywa coś co wymyka się wyobraźni.
Opinia: W dzisiejszej recenzji jeden z mocniejszych horrorów tego roku, w którym młody bohater trafia do domu spokojnej starości w ramach pracy na cele społeczne jak dozorca. I przeczytałem kilka opinii, że ten aktor do horrorów się nie nadaje i coś w tym jest, bo gość w tym filmie wypada poprostu drewniane. A wielka szkoda, bo sam film prezentuje się całkiem dobrze, mimo że motyw domu opieki, w którym z seniorami dzieją się dziwne rzeczy, nie jest czymś nowym, dodając fakt, że sporo wydarzeń się rozgrywa na utartych schematach. Ta schematyczność w połączeniu z nijaką grą aktorką głównego bohatera sprawiła, że nie potrafiłem do końca się wgryźć w ten film. Ale jednak powiem, że opłaca się przez to przebrnąć, bo "Dom śmierci" potrafi zaskoczyć, jak i potrafi zszokować tym, co się tam odjaniepawla. Zwłaszcza w ostatnich 30 minutach, w których dostajemy kulminację totalną i w jednej scenie aż musiałem oczy zasłonić. Nie cierpię scen wbijania kłujących przedmiotów w oczy xD. Na dodatek dostajemy dobre gore, (a nie spodziewałem się go prawie wcale, a jeśli już to nie aż takiego grubego) bardzo dobry plot twist, który przyznam, że wyrwał mnie z kapci. No i co do interpretacji, to zostawiam ją dla was, bo zdradzając ją, mógł bym zdradzić przy okazji jakiś większy spoiler, a opłaca się film mimo wad obejrzeć na własną rękę.
Moja ocena to 6/10. Dali by do głównej roli innego, bardziej nadającego się do horrorów aktora, a było by 7/10 🥹.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz