I Heart Willie (2024) - Recenzja


Fabuła: Zagorzała fanka Parowca Willie wciąga swoich przyjaciół w śmiertelnie niebezpieczną pułapkę, gdzie czyste zło stara się zdobyć ich skórę.

Opinia: Dawno nie było, co 😇? No też tak myślę, więc na dzisiaj recenzja kolejnego horroru, w którym główny antagonista jest wzorowany na Myszce Miki. Ehh ci wszyscy twórcy chyba starają się wymasterować tego myszona, bo co chwilę dostrzegam jakiś kolejny film z nim... No nic... "I Heart Willie" opowiada historię grupy znajomych, którzy trafiają do chaty w lesie (nowe, nie znałem), nieopodal której grasuje oszpecony facet w masce Myszki Miki. Co sprawiło, że facio ma oszpeconą połowę ciała? Pożar? Możliwe, ale nie zostaje nam to wyjaśnione. Ale za to wiemy, że gość jest niezłym zwyrolem, bo tu okalecza swoje ofiary, wycinając im fragmenty skóry, które następnie zjada, a tu nierzadko odetnie komuś kończynę, więc jest tam niemała masakracja. A to że ta krew wygląda, jak ketchup pudliszki kupiony w biedronce, to już jest druga sprawa. I wogóle film od początku jest poprostu tandetnym gniotem, który na dodatek przez pierwsze około 40 minut przynudza jakimiś pierdołowatymi rzeczami typu "czemu ty i Niko już nie jesteście razem". Serio? Z takimi rzeczami to do Ewy Drzyzgi do Rozmów w toku spadówa. No i w dodatku dostajemy parę innych takich genetycznych rzeczy jak fifarafująca ze sobą para, której to uniesienia zostają przerwane przez psychopatę (nowe, nie znałem). Ale pojawia się coś, czego jeszcze nie znałem i dostajemy plot twist, w którym to jedna z dziewczyn okazuje się zauroczona psychopatą i podstępem go przekonując, że chce być mu oddana, dołącza do niego, pytając się go, czy by mogła zostać jego Myszką Minni, po czym razem zaczynają urządzać masakrę. Jest jedna scena na końcu z policjantką, w której dziewczyna ze swoim nowym boyem ją zaciukują. Wspominam ją, bo jest tam jeden zarąbisty kadr ukazany w slomotion w momencie, gdy oboje się zamachują na nią kosami. Damn! Jedna z dwóch dobrych rzeczy w tym filmie. Czy polecam? Nie. Chyba że podobnie jak ja macie na punkcie honoru obejrzenie wszystkiego, co wychodzi z tego dziecięco-bajkowego universum.

Moja ocena to 3/10.

Karol D. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Autopsja Jane Doe (The Autopsy of Jane Doe) 2016 - recenzja