Hotel śmierci (2006) - Recenzja
Fabuła: Grupa więźniów zostaje wysłana do posprzątania hotelu. Okazuje się, że miejsce jest zamieszkane przez psychopatycznego mordercę.
Opinia: Na dzisiaj w recenzji horror, w którym w głównego antagonistę wciela głównie kojarzony z występów w WWE Kane. No trzeba przyznać, że jego wizerunek idealnie się nadaje do tego typu roli. Oprócz niego, mamy oczywiście jeszcze głównych bohaterów w postaci grupy skazańców, która dostaje za zadanie posprzątać hotel na zasadzie, że dostaną o miesiąc skrócony wyrok za każde przepracowane 3 dni. Więc no, głupio by było z takiej szansy nie skorzystać. No ale właśnie hotel ten jest zamieszkały przez psychopatycznego Jacoba Goodnighta, więc niebawem praca o skrócenie sobie wyroku zmienia się w walkę o przetrwanie. No i nie jest to wcale najgorszy film, bo ma on kilka dobrych momentów. Mój ulubiony to zdecydowanie ten, w którym ciska swoją fanatycznie religijną matkę w jakiś stalowy pręd. Gdyż to właśnie ona stoi za tym, że Jacob jest tym, czym jest. Za dziecka między innymi zamykała go w klatce, czy karmiła nienawiścią do tatuaży, gdyż te są według niej bluźniercze i wogóle Bóg to, Bóg tamto. Eh jakie to typowe, że prawie zawsze za czyimś skrzywieniem stoi ultrareligijny rodzic. Bohaterowie też nie są jakimiś kartonami, bo kilkoro ma jakieś tam niewielkie lore, na przykład jeden z policjantów miał już wcześniej konfrontację z Goodnightem i nawet mu headshota sprzedał. W dodatku mamy jeszcze śmieszną scenkę, w której do jednej z bohaterek powraca karma, gdy się chowa przed złolem, to wydaje ją dzwoniący telefon, który ukradła wcześniej kordynatorce xD. Sam film jest natomiast skąpany w obskurnym klimacie tak gęstym, że aż można poczuć te unoszące się w hotelu pyłki kurzu. "See No Evil" nie jest jakąś produkcją wybitną, ale obrazu nędzy i rozpaczy też mu daleko. Ot jest to poprostu typowy horror, w którym morduje psychopata.
Moja ocena to 6/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz