Szympans (2025) - Recenzja


Fabuła: Tropikalne wakacje zamieniają się w koszmar, gdy adoptowany przez rodzinę szympans Ben, po ugryzieniu przez wściekłe zwierzę niespodziewanie staje się agresywny.

Opinia: Na dzisiaj kilka słów na temat Szympansa i można powiedzieć, że będzie to recenzja przedpremierowa, gdyż w polskich kinach film ten zagości dopiero 30 stycznia, podczas gdy światową premierę miał on 18 września zeszłego roku. Tak więc polski dystrybutor jak zwykle nie zawodzi, bo jeszcze lepiej zaspał, jak z zeszłorocznym Nosferatu xD. No ale przechodząc już do samego Szympansa, to opowiada on o kilku dziewczynach, które w wakacje odwiedzają pewnego głucho-niemego mężczyznę, który z kolei sprawuje opiekę nad adoptowanym szympansem. Z pozoru sympatycznej małpce niebawem zmienia się oblicze i Ben staje się agresywną bestią, i zaczyna urządzać rozpierduchę. I muszę napisać, że film prezentuje się całkiem fajnie, choć do jakiejś większej rewelacji nieco mu brakuje. Jest on dobrze napisany i nie ma w nim jakichś większych głupot, przez które można by było sądzić, że małpiszon jest inteligentniejszy od bohaterów, mimo że do głupich stworzeń też on nie należy i na przykład potrafi się dobrać do włosów dziewczynie siedzącej w basenie. Sam do wody natomiast nie wejdzie, bo się boi. Jest w filmie parę mocniejszych scen, jak ta, w której jeden z bohaterów (że tak powiem) wykonuje skok na bungee, tylko że bez bungee i ląduje boleśnie na dyńce, albo inna sekwencja "łóżkowa", która też była dość ciekawa. Były też momenty, w których myślałem, że scenarzyści zapomnieli dźwięku dodać lub to mi może słuchawki nawalają, ale nie, bo załapałem, że sceny te były z perspektywy tego głucho-niemego faceta i stąd ten brak dźwięku w pojedynczych momentach. Fajny motyw, swoją drogą. Z wad, jakie mógł bym wymienić, to takie, że film w pewnych chwilach lekko przymulał, jak w momencie, w którym dziewczyny siedziały w tym basenie i rozmyślały, co ze sobą zrobić. Niby okey, bo trzyma w napięciu i się człowiek zastanawia, co się za chwilę wydarzy, ale jednak lekko mnie przymuliło. Podsumowując to "Szympans" jest fajną produkcją, przy której można przyjemnie pochrupać popcorn i nawet można się fajnie przy tym bawić. Ale jest to film imo na raz. Obejrzysz całkiem spoko się przy tym bawiąc, przechrupiesz sobie przy tym ten popcorn i tyle. Nic więcej, nic mniej. 

Moja ocena tego filmu to 6/10.

Karol D.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Autopsja Jane Doe (The Autopsy of Jane Doe) 2016 - recenzja