The 8 Show (2024) - recenzja


Fabuła: Osiem osób zamkniętych w tajemniczym ośmiopiętrowym budynku uczestniczy w kuszącej, ale niebezpiecznej rywalizacji, w której nagroda rośnie wraz z upływem czasu.

Opinia: W dziejszej recenzji netflixowy miniserial "The 8 Show", który próbuje być godnym konkurentem dla takich hitów "Squid Game", czy nawet "Alice in Borderland", ale wraz z końcowymi odcinkami natrafia na górę lodową w postaci przekombinowania. Ale po kolei. W serialu mamy ośmioro osób, które biorą udział w tajemniczej grze, w której stawką są z każdą minutą rosnące pieniądze i to o całkiem niemałe kwoty. Za te pieniądze można sobie kupować udogodnienia do pokoju, w którym się przebywa, tylko z tym, że są one droższe, niż w zwyczajnym sklepie. Gdzie jest natomiast haczyk? No jest ich kilka. Po 1: zależnie od tego na którym piętrze się znajdujesz, zarabiasz na minutę inną kwotę. Tak więc uczestnik na 1 piętrze dostaje za każdą minutę 10.000 wonów, a im na wyższym piętrze są ulokowani uczestnicy, tym więcej zarabiają. Tak więc towarzyszka na 8 piętrze może się szczycić kwotą 340.000 na minutę. A drugim haczykiem jest upływający czas, który jeśli się skończy, to skończy się i sama gra i ludzie opuszczą ją z taką kwotą, jaką zdobyli. Ale właśnie... można sobie ten czas wydłużyć, zabawiając oglądających całe te show widzów. Im bardziej widzowie zadowoleni z rozrywki, tym więcej czasu zostaje doliczone do zegara. No i tu zaczyna się cała maskarada, bo jeśli bohaterowie chcą się obłowić (zwłaszcza ten na pierwszym piętrze), no to muszą możliwie jak najbardziej wydłużyć czas rozgrywki. I ło panie, jak pięknie został w tym serialu pokazany otaczający nas system, ale żeby dokładnie to opisać, to chyba na pisaniu tej recenzji musiał bym spędzić z jakieś pół dnia, bo zdecydowanie jest co opisywać. W wielkim skrócie: niesprawiedliwości społeczne, w których ci na górze rządzą tymi na dole, a co na dole albo będą posłuszni, albo zginą, chyba że się zmówią i przeprowadzą bunt, co jest według mnie dobrym przekazem, bo gdy szefostwo robi się zbyt okrutne, pozostaje rewolucja. I nawet to nie dotyczy bucowanych pracodawców, ale także przywódców państw. W Korei Północnej musieli by ten serial obejrzeć. Myślę, że z pewnością dał by ten serial tamtejszej społeczności do myślenia, ale zgaduję, że jest on tam niedozwolony. Swoją drogą też dobrze pokazuje, co się dzieje, gdy na tej samej górze znajdują się szaleńcy. Tylko w serialu postacie sami sobie tak wybrali, wybierając kartę z numerem piętra, a w życiu to my sobie wybieramy oszołomów, którzy nami rządzą. Inną rzeczą, którą wyśmienicie serial pokazuje, to to, co najlepiej się ogląda na social mediach. Zabawne tańce lub umiejętności artystyczne? Nie. Najlepiej ogląda się patologię, seks i przemoc. Im bardziej profanujący człowieczeństwo shit, tym lepiej, co też się sprawdza w życiu rzeczywistym. A tego podsumowującego nasz świat elementu jest znacznie więcej. Do 6 odcinka był to czysty geniusz, ale przy 7 i 8 odcinku gdzieś to się wykokeiło i weszło zbyt duże przekombinowanie oraz kilka twistów za dużo, czego jedne wydawały mi się być nielogiczne i zrobione dla samego twistu, ale był też jeden, przez który kwiknąłem ze śmiechu, ale jednocześnie zrobiło mi się nieludzko przykro. Krótko mówiąc gość z pierwszego piętra, który zarabiał te niewielkie pieniądze specjalnie zwlekał z ukończeniem gry, aby uzbierać miliard wonów. No jest to dużo i żeby uzbierać, potrzebował szmat czasu. I gdy już uzbierał potrzebną sumę do zmienienia pokoju i zdecydował się tą kwotę wydać, to zamiast dostać kartę do nowego pokoju, to dostał wartą miliard jedynie instrukcję z prawdziwymi kwotami pokojów xD. O japier... Nie pytajcie nawet, co to spowodowało z jego psychiką. Podsumowując to polecam wam obejrzeć te "The 8 Show". Serial mimo że nie jest idealny, to może dać dużo do przemyśleń na temat otaczającej nas rzeczywistości. Zwłaszcza powinni go obejrzeć bogaci kapitaliści, dla których człowiek niższej kategorii jest niczym. 

Moja ocena to 7/10. 

Karol D.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Martwe zło: Ogień (2026) - recenzja

Mumia: Film Lee Cronina (2026) - recenzja

Zabawa w pochowanego 2 (2026) - Recenzja