Dzieci Amelii (2023) - Recenzja
Fabuła: Edward odnajduje w Portugalii swoją biologiczną rodzinę. Jednak ich wspólna przeszłość kryje mroczny sekret, który na zawsze zmieni jego rozumienie własnej tożsamości i pochodzenia.
Opinia: No dobra, po tej całej tonie kreskówkowo-bajkowego szrotu, którą dostaliście ode mnie w moich poprzednich recenzjach, czas wrócić do normalności. A gorycz tą pragnę wam osłodzić recenzją "Dzieci Amelii", czyli horroru psychologicznego, który opowiada historię Edwarda. Bohater jako niemowlę został porwany i po około 30 latach za pomocą dość nowoczesnego testu DNA odnajduje swoją mieszkającą w Portugalii biologiczną rodzinę. Po skontaktowaniu się ze swoim bratem bliźniakiem postanawia wziąć swoją dziewczynę Riley i pojechać z nią do rodzinnego domu położonego gdzieś na uboczu. Na miejscu okazuje się, że matka głównego bohatera nie ma się najlepiej, a w powietrzu posiadłości unosi się dziwna atmosfera. Jak w mojej opinii sprawuje się ten film? Cóż, pomimo nikłej akcji oglądało mi się go naprawdę fajnie. Gęsta, owiana rodzinnym sekretem i dyskomfortem atmosfera sprawiła, że wchłonęło mnie i nie puszczało. Lokatorzy posiadłości mimo, że z początku wydają się całkiem sympatyczni, to czuć w nich coś dziwnego. Amelia przykładowo ma mocno pooperowaną twarz, z czego jej usta wyglądają jak u glonojada, a jak by tego było mało, to jeszcze do swojego syna zwraca się w dwuznaczny sposób. Creepy efektu jeszcze dodają twisty, które w późniejszej części filmu wychodzą. No i też nie brakuje kilku mocniejszych scen, po których aż oczy z orbit wychodzą. Dodatkowo zakończenie filmu jest dość ciekawe i pozostawia pole do popisu dla wyobraźni widza. "Dzieci Amelii" to bez wątpienia mocna pozycja, którą polecam nadrobić, jeśli lubicie porąbane rzeczy.
Moja ocena to 7/10.
Komentarze
Prześlij komentarz