Księga potępionych (2023) - Recenzja


Fabuła: Irma udaje się do szamana, aby zesłał czarną magię na żonę swojego ukochanego. Od tamtej pory w domu mężczyzny szerzy się terror i opętanie i śmierć.

Opinia: Z racji tego, że dzisiaj Halloween, to możecie się spodziewać z mojej strony małego maratonu recenzji trzech różnych horrorów. Pierwszy z nich, jaki zapragnąłem wziąść na tapetę, to "Księga potępionych". Jest indonezyjska produkcja, która opowiada historię nie jakiej Irmy, która prowadzi bliską relację ze swoim kuzynem. Więc mamy tutaj małe sweet home Alabama. Dla nas może to nie być normalne, ale z tego co jestem zorientowany, to w Indonezji panuje już taka kultura, że kuzynostwo może pozwolić na cimcirimci ze sobą bez jakichś prawnych konsekwencji. No cóż, co kraj to obyczaj. No więc kontynuując, to facio ze względu na swoją żonę i córkę postanawia zakończyć kochankowanie się z Irmą. Ale niestety pojawia się problem, gdyż dziewczyna oznajmia mu, że jest w ciąży. Lecz niebawem w wyniku kłótni ona tą ciążę traci. Rozżalona i zraniona kobieta postanawia się zemścić, i w tym celu udaje się do szamana uprawiającego czarną magię, aby ten rzucił klątwę na żonę swojego kuzyna. Ten się zgadza i odprawia rytuał, który ma nasłać na tamtą kobietę złego dżina, który w ciągu 5 dni miał by wykosić ją wraz z jej rodziną. Od tamtej pory życie rodziny zamienia się w koszmar. Jakie sam horror wywołał na mnie wrażenia? Jak najbardziej pozytywne. Film pokazał, że w Indonezji też potrafią kręcić dobre horrory, które potrafią zjeżyć włos na głowie i niekiedy nawet zaskoczyć. I mam tu na myśli pewien twist, który ma miejsce w ostatnich 30 minutach filmu. To był twist z gatunku "karma to suka" i mimo, że w pewnym momencie był on przejmujący, to jednocześnie poczułem się ukontentowany. Na dodatek ciekawie było zobaczyć egzorcyzmy od strony muzułmańskiej, bo dotychczas jak się oglądało horrory o opętaniach, to owy rytuał był odprawiany przez przedstawiciela kościoła katolickiego. Może raz czy dwa zostały wykonane przez Żyda, jak przykładowo w "Kronice opętania". Ciekawie jest poeksplorować w filmach różne wyznania i kultury. Wracając do tematu, to bez drobnych wad się nie odbyło, jak na przykład odgłosy, które z siebie wydawała lub niektóre zachowania, które przejawiała opętana kobieta, to w moim odczuciu lekko burzyło to powagę filmu. Ale tak czy siak "Księgę potępionych" oceniam pozytywnie i mogę wam śmiało polecić. W temacie opętań jest to coś nieco świeższego niż zwykle. 

Moja ocena to 7-/10.

Karol D. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Autopsja Jane Doe (The Autopsy of Jane Doe) 2016 - recenzja