Niebezpieczne zwierzęta (2025) - Recenzja


Fabuła: Surferka uprowadzona i uwięziona na statku musi znaleźć drogę ucieczki, zanim stanie się ofiarą krwawego rytuału.

Opinia: W dzisiejszej recenzji nie lada świeżynka, gdyż piszę ten tekst dzień po polskiej premierze (22 sierpnia). Horrorek opowiada o surferce, która w życiu jest trochę samotna i tą samotność zamierza sobie odbić na falach w Australii. Pewnego wieczoru zostaje porwana i uwięziona na łodzi przez niejakiego Tuckera, który wykorzystuje swoje ofiary do makabrycznych rytuałów z użyciem rekinów. Swoją drogą całkiem nieźle odegrana rola, gdyż typ jest tutaj mocno odklejony. Nie dość, że nagrywa swoje chore dokonania na taśmy wideo i je sobie kolekcjonuje, niczym Aaron w "Dziwaku", to jeszcze traktuje te rekiny, jak jakieś swojego rodzaju bóstwo oraz tłumaczy jak i czemu ważną rolę odgrywają w podwodnym ekosystemie, i gdyby nie one, to te mniejsze ryby by sobie robiły, co chciały + facet sam uważa się (w sensie metaforycznym) za rekina. Główna bohaterka też może przypaść do gustu, gdyż wykazuje się sprytem i pomysłowością. Lecz tamten gość swoją przebiegłoscią w niczym jej nie ustępuje i o to, kto będzie górą, czy bohaterka, czy jej napastnik, decyduje właśnie to, kto tutaj wykaże się większym sprytem. Fajnie się to ogląda, zwłaszcza że trzyma cały czas w napięciu. A najbardziej trzyma w momencie, gdy już dochodzi do próby ucieczki naszej surferki. Dobre kino. Oczywiście nic, czego się nie widziało już wcześniej, ale nadal idzie się przy tym dobrze bawić. Śmiało mogę powiedzieć, że polecam zerknąć.

Moja ocena tego filmu 6+/10.

Karol D. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Autopsja Jane Doe (The Autopsy of Jane Doe) 2016 - recenzja