Mouse of Horrors (2025) - Recenzja


Fabuła: Grupa przyjaciół zostaje uwięziona w parku rozrywki i podejmuje próbę przetrwania w walce ze zmutowanym szczurem znanym jako Zabójca.

Opinia: Dobra, mam narazie po kokardę tych myszkowo-puchatokowo-popeyowych produkcji. Póki co to ostatni film tego rodzaju w tym miesiącu. Ale dobra, przebrnijmy jeszcze przez to "Mouse of Horrors". Klasycznie... grupa przyjaciół staje się ofiarą psychopatycznego mordercy przebranego za myszkę Miki. Tym razem oprócz znanego myszona, pojawia się także Puchatek oraz jakiś pieorznięty dziadzio, który nazywa ich swoimi dziećmi. I oni polują na ludzi, by pozyskać części ciała do stworzenia... Narzeczonej dla jednego z nich? Co ku*wa? W narzeczoną Frankensteina się bawimy, czy co xD? Ale w każdym razie dostajemy na twarz kolejną porcję gigachłamu. Szczurowaty biega za swoimi ofiarami, tańcząc i strzelając przy tym dziwaczne pozy, co wygląda co najmniej cringowo. Puchatek z początku pojawia się tylko na chwilę, ale potem wraca i odgrywa znaczącą rolę. I szczerze mówiąc, to wolał bym, by pozostał już poza ekranem, bo to co się działo w ostatnich 20 minutach filmu z udziałem tej dwójki antagonistów, to jest jakaś parodia Fame MMA, która kończy się w taki sposób, że gdy Puchcio ma już wykończyć myszkę, to kompletnie z dupy wyskakuje rekin i zjada połowę Puchatka. Nie powiem, parsknąłem śmiechem, jak to zobaczyłem. Jeszcze dodając fakt, jak to pod kątem efektów specjalnych dziadowsko wyglądało. Albo w jednej z początkowych scen myszonowi zlatuje maska... Nie wspominał bym o tym, gdyby nie to, że to był chyba jakiś botch podczas kręcenia. Jeśli tak, to czemu montażysta nie obrobił tego tak, by nie było tego widać? Bo jednak nam się wmawia, że Puchcio i Mysza są mutantami, prawda? Ale mniejsza, czego ja mam wymagać od filmu, który w całości wygląda jak zwykłe gówno. Przy "Mouseboat Massacre" jeszcze jakoś się w najmniejszym stopniu bawiłem, a tutaj błagałem, aby to cholerstwo się już skończyło, bo tego poprostu nie dało się oglądać.

Moja ocena tego filmu to serdeczne 1+/10.

Karol D. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popeye: The Slayer Man (2025) - Recenzja

A Knight's War (2025) - Recenzja

Autopsja Jane Doe (The Autopsy of Jane Doe) 2016 - recenzja