Wizyta (2015) - Recenzja
Fabuła: Becca i jej młodszy brat Tyler zostają wysłani do nigdy niewidzianych przez siebie dziadków. Pierwszej nocy są świadkami dziwnych zachowań staruszków, które z czasem przerażają ich coraz bardziej.
Opinia + spoilery: W dzisiejszej recenzji udamy się na przebieraną imprezę firmową... Eee chyba coś mi się pomyliło... Ah no tak, wybaczcie... W dzisiejszej recenzji mam dla was jeden ze starszych filmów Shyamalana, w którym rodzeństwo wyjeżdża na tydzień do swoich nigdy nie widzianych dziadków. Miło zapowiadające się najbliższe dni nabierają dziwnego obrotu, gdy młodzi odkrywają u seniorów specyficzne zachowania. Tu babka, która jak nie biega nago po domu i drapie ściany, to siedzi przed ścianą, maniakalnie śmieje się i bredzi przy tym od rzeczy, czy na pozór miły dziadek, który w jednej chwili potrafi napaść na randomowego człowieka na ulicy, gdyż uważa, że ten go śledzi lub zakłada garnitur z zamiarem pójścia na imprezę firmową, ale w ostatniej chwili przypomina sobie, że coś mu się pomyliło. Niezła psychoza się tam odwala, a na dodatek sam film jest świetnie zrealizowany, pod kątem aktorskim, bo jest on zagrany zarąbiście, zwłaszcza przez babcię, która jest tutaj MVP tego filmu i czasem zachowuje się, jak opętana przez jakiś pomiot szatana. Horrorek również bardzo fajnie trzyma w napięciu, nie pozwalając oderwać się od seansu. I mimo, że oglądałem "Wizytę" gdzieś poraz 4 czwarty i pamiętałem większość scen, jak i potężny plot twist pod koniec, to wciąż bawiłem się doskonale. A plot twist tu jest genialny, bo okazuje się, że dziadkowie naszych bohaterów nie są ich prawdziwymi dziadkami, tylko to są jacyś powaleńcy z zakładu psychiatrycznego, którzy ich prawdziwych dziadków sprzątnęli i żyją sobie ich życiem. Nieźle poschizowana sprawa. Czy można było się coś domyślać? Poza ich dziwnymi zachowaniami, które można było uznać spowodowane wiekiem, był jeden trop, który na to wskazywał. Mianowicie za każdym razem, gdy ktoś ich odwiedzał, ci się ulatniali i szli na spacer. Hmm dziwny zbieg okoliczności. Jeszcze jedną dobrą rzeczą jest to, że film nie wyjawia nam wszystkich sekretów i pozostawia je nam naszej wyobraźni. Ot na przykład odwiedza ich ponownie pewna kobieta, która tym razem zastaje ich obok domu i wdaje się z nimi w awanturę, a chwilę później po tym, jak za nimi poszła, to znika bez śladu. Dodatkowo pojawia się scena, w której babka zagląda do jakiejś okolicznej studni. Kropki do połączenia pozostawiam wam. Świetny horror. Poprostu, poprostu świetny. Szkoda, że Shyamalan już dzisiaj takich nie robi, tylko kręci coś, co jest scenariuszowym kiczem dla plot twistów, które i nawet większego sensu nie mają. Ale Wizytę polecam, jak jasny gwint.
Moja ocena to 7+/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz