Thinestra (2025) - Recenzja


Fabuła: Młoda kobieta sięga po nową pigułkę na odchudzanie, a zrzucony tłuszcz powraca w postaci jej żądnego krwi sobowtóra.

Opinia: W dzisiejszej recenzji na tapetę ląduje jeden z nowszych body horrorów, który przedstawia historię kobiety z dodatkowymi kilogramami, i jak można się spodziewać, ma ona na punkcie tych kilogramów kompleksy. Naszej bohaterce ziataje przedstawiony specyfik na odchudzanie, który powoduje u niej makabryczne efekty uboczne. A jakie, to już to opis fabuły przedstawia. No horror miał szansę być czymś a'la nowa "Substancja" i nawet dostajemy parę mocniejszych scen, ale na tych paru mocniejszych scenach jest to koniec, gdyż film jak z początku nawet spoko się oglądało i wchodził mi nie najgorzej, tak im dalej w las, tym gorzej i tym scenariuszowo robi się to coraz bardziej rozkraczone oraz durne. Ot przykładowo sceny morderstw, gdzie to niemal wszystkie odbywają się poza kamerą, ale za to scena, w której kobieta wali bełta, zostaje nam ukazana drobiazgowo i nawet kamerzysta robi nam zbliżenie na te wymiociny, bo czemu nie. Albo pierwsza sekwencja z sobowtórem kobiety, który wyszedł z kibla, po tym jak tamta puściła pawia po spożyciu pigułki. Wtf? Nie wiem... to miało być śmieszne, ochydne? Jeśli to pierwsze, to okey, bo moje toaletowe poczucie humoru sprawiło, że lekko parskłem... Ta. Ale jeśli jakaś scena miała być humorystyczna i miała sprawić, że się zaśmieje, to zrobiła to scena, w której nasza bohaterka śniła o labiryncie z lukrowych pączków i żeby go przejść, to była zmuszona przez tajemniczy głos do zjedzenia ich 😆. Odnoszę wrażenie, że mniej więcej tak mogą wyglądać sny u kobiet, które się odchudzają xD. Szkoda, że tylko pierwsza połowa horroru jest całkiem udana, bo na drugą połowę czuć, że zabrakło pomysłu i pisana była ona na kolanie, aby tylko dopiąć pełen metraż. Ale po co? Przecież nikt tego nie wymaga i film można było na spokojnie domknąć nawet w 40 minut. Wymyślił sobie może ktoś, że standard dla horroru to 90 minut i twórcy się tego kurczowo trzymają. Nie mam pojęcia. Ale "Thinestra" całościowo to średniak z kilkoma lepszymi momentami, gdzie to pierwsza połówka była nawet przyzwoita. Czy polecam? Raczej nie. Szkoda czasu.

Moja ocena to 3+/10.

Karol D.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mumia: Film Lee Cronina (2026) - recenzja

Zabawa w pochowanego 2 (2026) - Recenzja

The Beauty (2026) - Recenzja