Czarne lustro: Białe święta (2014) - Recenzja


Fabuła: W oddalonej od cywilizacji placówce dwóch mężczyzn snuje splatające się ze sobą historie o tym, jak w okresie Świąt technologia przejmuje kontrolę nad ludźmi.

Opinia: Na omówienie kolejnego odcinka "Czarnego lustra" nie musicie długo czekać. Ten epizod będzie wyjątkowo w formie recenzji bezspoilerowej, gdyż to, co się w nim odwala, to jest jakiś czysty geniusz i kino absolutne, które dobrze, abyście obejrzeli na własną rękę, wiedząc o nim z mojej opinii jak najmniej, mimo że drugi sezon ma już swoje lata. Nie szkodzi, ktoś mógł nie widzieć. No więc w owym odcinku poznajemy dwójkę mężczyzn, którzy siedzą ze sobą w jakimś domu na totalnym zadupiu i opowiadają między sobą swoje historie. Jeden z nich zdradza, że jakimś... Nie wiem... Agentem od sztucznej inteligencji (?), od którego dowiadujemy się między innymi, że znajdujemy się w czasach nowoczesnych, w których w ludzkich głowach są powmontowywane chipy, które sprawiają, że przykładowo wasza widoczność jest sterowana minipilotem. Co to oznacza? Między innymi to, że człowiek, którego widzisz może tym pilotem zablokować cię i wtedy go widział za bardzo nie będziesz, tylko zaledwie jego sylwetkę z zakłóceniami. W sumie przydał by mi się taki pilot. Ktoś by mnie irytował i darł by na mnie japę, to bym go ściszał, jak telewizor. Praktyczne urządzenie. A facet opowiadający historię facet natomiast po godzinach pracy robi oddaje się swojemu małemu hobby i pomaga nieśmiałym chłopakom w podrywie. Jednak najciekawsza jest sama jego praca, która nie będę dokładnie zdradzał, na czym ona polega, bo spoilery, ale sam motyw i wątek są czymś przecudownym. Pięknie odwzorowuje to, jaką szarą skorupą bez życia będzie człowiek, gdy sztuczna inteligencja będzie robiła wszystko za niego. Natomiast historia drugiego mężczyzny jest nieco inna i przy tym nieco tragiczna. Mianowicie ma on żonę, która nieoczekiwanie zachodzi w ciążę. Ale mimo to nie ma w niej radości + na dodatek zamierza usunąć ją, co nie podoba się facetowi i urządza jej awanturę. Sfrustrowana kobieta bierze pilota i go blokuje w taki sposób, w taki opisywałem wyżej. I typ jest tak zablokowany, przez co nie ma możliwości zobaczenia swojej kobiety. Po jakimś czasie zauważa ją z brzuchem, co daje do zrozumienia, że ciąży nie usunęła. Jak historia wygląda dalej oraz jak się kończy ten epizod, również pozostawiam dla was. Ale powiem tylko, że szkoda mi się zrobiło tamtego drugiego gostka z powodu tego, jak potoczył się jego los i tego, jak skończył. Sam odcinek natomiast jest poprostu zajebisty i póki co najlepszy ze wszystkich pod względem aktorskim, jak i fabuły. No może jedynie trochę z zakończeniem ich poniosło. 

Moja ocena tego epizodu to mocne 9/10.

Karol D.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mumia: Film Lee Cronina (2026) - recenzja

Zabawa w pochowanego 2 (2026) - Recenzja

The Beauty (2026) - Recenzja