Świt żywych trupów (2004) - recenzja
Fabuła: Grupa ocalałych chroni się w centrum handlowym przed rzeszą zombie.
Opinia: Ostatnie dni października będą trochę w klimacie zombie, gdyż w poprzedniej recenzji było "Zombie: Pożeracze mięsa", a natomiast w ramach halloweenowe planuję też dla was zrecenzować Noc oraz Świt żywych trupów od George'a Romero. Dzisiaj natomiast mam dla was remake tego drugiego filmu reżyserii Zacka Snydera. No więc podobnie jak w oryginale mamy grupę ludzi, którzy chowają się przed hordą zombie w centrum handlowym. I co mi się podoba, to to że film nie stara się być schematyczny, jak inne produkcje w temacie apokalipsy zombie i nie zapisane nam klasycznego "w świecie opanowanym przez krwiożercze potwory największymi potworami są ludzie", mimo że z początku, gdy w centrum handlowym zostają schwytani przez tamtejszych ochroniarzy, to może wydawać się inaczej. Ale to tylko przez to, że tamci im w zwyczajnym świecie nie ufają, bo któryś z przybyłych mógł zostać wcześniej ugryziony, albo mogli przyleźć tam z zamiarem oszabrowania galerii handlowej. Więc na jakiś większy brak logiki wśród postaci narzekać nie można. Ponarzekać można za to na nierówne tempo, bo horror rozpoczyna się z wysokiego C, gdyż główna bohaterka jest świadkiem, jak jej mąż z córką pod wpływem zarazy zmieniają się w potwory, a podczas ucieczki podziwiamy całkiem niezłą akcję. Ale potem jakiś czas po dojściu do galerii tempo opada i zaczyna robić się nurząco, że aż musiałem przerwać seans, żeby się przespać. A jak już coś się zadziało, to nie trwało to długo. Ot scena z zombie babeczką z okazałymi kształtami jak się zaczęła, tak się skończyła. No zdecydowanie był potencjał na jakiś fajniejszy rozpierdziel w samym tym centrum handlowym. Meh. Ale są też i sceny, które siadają dobrze. Przykładowo ta, w której dwóch oddalonych od siebie o kilkadziesiąt metrów typów gra ze sobą w szachy, porozumiewając się ze sobą przez transparenty. Tak samo jak dobra była sekwencja kulminacyjna, w której zombiaczki były masakrowane z użyciem zmodyfikowanego busa, beczek z gazem oraz piły do przycinania żywopłotu, o broni palnej nie zapominając. Podsumowując to remake uważam za całkiem zacny i już nie mogę się doczekać, aż wezmę się za oryginał.
Moja ocena to 6+/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz