Aladdin (2026) - recenzja


Fabuła: Kobieta natrafia na magiczną lampę i może spełnić swoje trzy życzenia. Problem polega na tym, że spełniają się one w najbardziej przerażający z możliwych sposobów.

Opinia: Nie był bym chyba sobą, gdybym nie dał sobie do recenzji horroropodobnego szansu na podstawie jakiejś znanej baśni. Tym razem jednak twórcy postanowili sięgnąć łapami po Aladyna, bo w sumie czemu nie, bo jeszcze nie było, prawda? I jako że dystrybutorem jest bardzo dobrze mi już znane ITN, no to można się domyślać, z jaką jakością filmu musiałem mieć do czynienia. We filmie mamy dwie pary przyjeżdżające do domku letniskowego (wow, w końcu nie grupa przyjaciółek chętna wyprawić imprezę urodzinową), w którym znajdują antyczną... lampę? Imbryk? Sosjerkę? Lub inny dzbanek na herbatę? Który jest zamieszkały przez starożytną istotę spełniającą życzenia. I jedna z kobiet postanawia przestępstwać mit i jej życzeniem jest banał, bo milion dolarów. I następnego dnia zostaje znaleziona przez przyjaciół torba z owymi pieniędzmi. Gdy mit okazuje się prawdą, Mel postanawia poprosić lampę o to, by ta zaszła w ciążę. No dobra, to teraz zagadka dla was. Jak już życzenie zostało spełnione i kobieta znalazła się przy nadziei, to jak myślicie, co może siedzieć w brzuchu kobiety? Zwyczajne dziecko, czy jako że została magicznie zapłodniona przez dżima, to te dziecko będzie nie człowiekiem, a małym dżimem. Yep, zgadliście. Kobieta zaszła w ciążę z małym, zębatym pomiotem szatana. No dobra, to trzeba przyznać, że udał im się ten motyw. Ciekawe, co by było, gdyby się w takim wypadku poprosiło o ciążę złotą rybkę xD. Chyba wolę za dużo się nie zastanawiać. No ale to też pokazuje, by uważać, o co się prosi magiczne istoty. No a tak sam film to, jak wspomniałem na początku, jest to szajs. Nudne, aoglądalne, brzydkie, z efektami CGI, jak by to był jakiś niszowy horror z lat '60 nakręcony za wór ziemniaków. Nie polecam. No chyba że lubicie takie kasztany oglądać. I tyle, bo to się nie ma co rozpisywać. Kto widział chociaż jeden horror od ITN, ten wie, co za syf oni wydają. A Aladdin nie różni się niczym od całej plajady innych wydanych przez nich produkcji. 

Moja ocena to 2/10. 

Karol D. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Martwe zło: Ogień (2026) - recenzja

Mumia: Film Lee Cronina (2026) - recenzja

Zabawa w pochowanego 2 (2026) - Recenzja