Ulica Strachu - Część 3: 1666 (2021) - Recenzja
Fabuła: Deena przenosi się do roku 1666 i poznaje całą prawdę o Sarah Fier. W 1994 r. przyjaciele walczą nie tylko o swoje życie, lecz także o przyszłość całego Shadyside.
Opinia: No więc kończymy tą dość przyjemną filmową trylogię. Trójka jest podzielona na dwie połowy: pierwsza przedstawia nam wydarzenia z 1666 roku, gdzie to poznajemy głębiej historię Sary Fier oraz prawdę o klątwie ciążącej na Shadyside, a natomiast w drugiej połowie Deena z ekipą ostatecznie rozprawiają się z całym złem. I muszę przyznać, że świetnie się bawiłem przy tej trzeciej części. Pierwsza połowa prezentuje gęsty klimat nowożytnej wioski, w której jak wiadomo, w tamtych czasach zamieszkiwała straszna, zabobonowa ciemnota. Dodajmy jeszcze do tego moment, w którym dochodzi do miłosnych uniesień pomiędzy dwoma dziewczynami, co już wogóle wieśniakom łby rozwala i przypisują pod to działanie sił nieczystych. Chociaż i w obecnych czasach też się znajdą przypadki, gdzie jakieś katolickie turbo konserwy uważają, że za homoseksualizm odpowiedzualny jest Szatan... Więc jedni z czasów nowożytnych dawno wyszli, drudzy w nich mentalnie nadal siedzą xD. Ale dość o tym. Jak się potem okazuje, to nad tamtą wsią naprawdę wisi coś niedobrego, gdyż wszelakie plony niszczeją, a trzoda dziczeje + miejscowy pastor dokonuje masowej zbrodni. Kto lub co za tym wszystkim stoi, to już pozostawiam wam do odkrycia. Powiem tylko, że twist wyszedł im genialnie i wywrócił on całą fabułę do góry nogami. Uwielbiam trzecią część za to. Gmatwa fabułę, świetnie łączy ze sobą wszystkie elementy i bardzo dobrze dopina trylogię. Bez przekombinowania, ani bez uczucia niedosytu. Polecam bardzo mocno.
Moja ocena części trzeciej to 7/10.
Karol D.
Komentarze
Prześlij komentarz